Archiwa

Linki

I Bieg ku czci Konstytucji 3 Maja w Brańszczyku 2013 r.

 
Wyniki biegu na dystansie 222 m kategoria „open”
 
Miejsce   Nazwisko i imię; rok urodzenia; szkoła; nr startowy
na mecie
  1. Kimula Barbara, 2004, Nowe Budy, 92
  2. Szymański Mateusz,2004, Wyszków, 99
  3. Drobot Kacper, 2005, Brańszczyk, 87
  4. Paź Cyprian, 2006, Trzcianka, 93
  5. Laskowski Wojciech, 2006, Brańszczyk, 74
  6. Ponichtera Aleksandra, 2005, Brańszczyk, 79
  7. Szymanik Anna, 2004, Brańszczyk, 72
  8. Przybylska Joanna, 2004, Brańszczyk 73
  9. Zyśk Karol, 2006, Turzyn, 100
  10. Deluga Anna, 2006, Brańszczyk, 102
  11. Szymanik Joanna, 2006, Brańszczyk, 76
  12. Wielgolaska Amelia, 2004, Brańszczyk, 101
  13. Przybylska Agnieszka, 1963 —, 71
  14. Rojek Oliwia, 2006, Turzyn, 75
  15. Abramczyk Grzegorz, 2006, Brańszczyk, 103
  16. Deluga Aleksandra, 2006, Brańszczyk, 78
  17. Ponichtera  Tomasz, 2007, Gulczewo, 105
  18. Deluga Dawid, 2007, Brańszczyk, 80
  19. Bitner Matylda, 2008, Warszawa, 94
 


 

Wyniki biegu na dystansie 1 km
Kategoria „open”
Miejsce, nazwisko i imię, rocznik, szkoła, numer startowy
 
  1. Krajewski Piotr, 1988, Długosiodło, 46
  2. Deluga Paweł, 2000, Brańszczyk, 51
  3. Kowalski Daniel, 1997, Brańszczyk, 61
  4. Laskowski Michał, 2001, Brańszczyk, 34
  5. Wójcik Urszula, 1999, Knurowiec, 40
  6. Deluga Łukasz, 2001, Brańszczyk 52
  7. Wójcik Krzysztof, 1998, Brańszczyk, 31
  8. Łukasiuk Kamil, 1991, Brańszczyk,57
  9. Wiśniewski Karol, 2000, Nowe Budy, 44
  10. Jachym Maciej, 2003, Świebodzice,53
  11. Poziemska Katarzyna, 1999, Trzcianka, 47
  12. Abramczyk Sebastian, 1999, Brańszczyk, 69
  13. Wiśniewska Małgorzata,2000, Nowe Budy, 45
  14. Wardecki Krzysztof, 1989, Sochaczew, 43
  15. Rajchenbach Patryk, 1999, Brańszczyk, 59
  16. Bulecka Paulina, 1999, Brańszczyk, 58
  17. Bulecka Natalia, 1998, Brańszczyk, 62
  18. Kimula Krzysztof, 2001, Nowe Budy, 65
  19. Najmoła Łukasz, 2002, Brańszczyk, 54
  20. Wójcik Mateusz, 2002, Knurowiec, 38
  21. Wójcik Dominika, 2001, Knurowiec, 39
  22. Deluga Paulina, 2000, Brańszczyk, 49
  23. Laskowski Dominik, 2003, Brańszczyk, 35
  24. Deluga Klaudia, 2002, Brańszczyk, 33
  25. Pieńkos Cyryl, 2000, Nowe Budy, 55
  26. Laskowska Danuta, 1973, Brańszczyk, 50
  27. Liśkiewicz Aleksandra, 2000, Knurowiec, 67
  28. Piórkowska Kinga, 2003, Knurowiec, 37
  29. Szwaczyk Ludwik, 1996, Wyszków, 48
  30. Żukowska Anna, 1999, Turzyn, 66
  31. Lichoń Marta, 2000, Łomianki, 60
  32. Bieńkowski Paweł, 1988, Brańszczyk, 42
  33. Najmoła – Bieńkowska Paulina, 1989, 41
  34. Kurowska Patrycja, 2000, Knurowiec, 68
  35. Piórkowska Monika, 2001, Knurowiec, 36
  36. Karolak Włodzimierz, 1978, Brańszczyk, 70
  37. Paź Kacper, 2002, Trzcianka, 64
  38. Paź Eryk, 2000, Trzcianka, 63
  39. Rogalski Dawid, 2002, Brańszczyk, 32
  40. Wójcik Patrycja, 2003, Brańszczyk, 104  
 


Wyniki biegu na 5 km
Miejsce, nazwisko i imię, rocznik, miejscowość numer startowy
  1. Szymanik Jan, 1973, Brańszczyk, 3
  2. Decewicz Przemysław, 1992, Wyszków, 25
  3. Klepacki Tomasz, 1956, Warszawa, 30
  4. Bulecki Dariusz, 1996, Brańszczyk, 26
  5. Jachym Andrzej, 1975, Świebodzice, 27
  6. Przybylski Szymon, 2000, Brańszczyk, 24
  7. Szmidt Jacek, 1957, warszawa, 29
  8. Magrzyk Czesław, 1955, Warszawa, 28
  9. Poziemski Damian, 1990, Trzcianka, 17
  10. Bębenek Czesław, 1953, Knurowiec, 2
  11. Głowacki Zdzisław, 1954, Białebłoto, 4
  12. Wyszyński Roman, 1966, Nowe Budy, 6
  13. Najmoła Patrycja, 1990, Brańszczyk, 18
  14. Sasin Dariusz, 1990, Brańszczyk, 13
  15. Drobot Szymon, 2000, Brańszczyk, 23
  16. Mackiewicz Marzena, 1979, warszawa, 7
  17. Rowicki Łukasz, 1990, Wyszków, 21
  18. Kwiatkowski Sławomir, 1974, Radzymin, 22
  19. Pieńkos Beata, 1971, Stare Budy, 1
  20. Wyszyńska Barbara, 1967, Nowe Budy, 5

Wyrazy wdzięczności pragniemy skierować do wszystkich, którzy podjęli trud uczczenia Święta NMP Królowej Polski. Pan Jerzy Żukowski poddał pomysł Festynu i zajął się stroną organizacyjną, p. Krzysztof Wawrzyńczak przedstawił prezentację na temat Konstytucji 3 Maja, p. Jan Szymanik zrealizował swe marzenia o biegu masowym w naszej gminie i zorganizował I Bieg ku czci Konstytucji 3 Maja, p. Beata Pieńkos, przewodnicząca Rady Gminy, ufundowała puchary i nagrody, szereg instytucji i osób włączyło się w uświetnienie tej Uroczystości, również darami i finansowo, nikogo nie przestraszyła słaba pogoda, tylko naukowcy z SGGW zrezygnowali z wykładu na temat higieny żywienia, może dlatego można było skosztować grochówki żołnierskiej, przysmaków z grilla i z rzeki, wypieków naszych przyjaciół, bez obawy, że niezdrowe. Pięknie dopisały dzieci, te najmłodsze i te starsze, swoje możliwości pokazała młodzież, gościliśmy tez wytrawnych biegaczy z Warszawy, Wyszkowa i innych miejscowości. Razem w biegu wystartowało 85 osób. Straż Pożarna z Brańszczyka i Trzcianki wspólnie z Policją zabezpieczyła trasę Biegu. Cieszy coraz większy i coraz śmielszy udział w festynach organizowanych przy parafii. Bardzo dziękujemy za te wspólne chwile.

 


 

 


 

 

Regulamin I biegu masowego w Brańszczyku ku czci Konstytucji 3 Maja

I.      ORGANIZATOR

Organizatorem biegu jest Parafia rzymsko-katolicka pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Brańszczyku                                            

 Stowarzyszenie na rzecz rozwoju gminy Brańszczyk-Odnowa                                                                                                   

Lokalna Grupa Działania "Równiny Wołomińskiej"
 
II. PATRONAT
Bieg odbywa się pod patronatem  Przewodniczącej Rady Gminy Brańszczyk p. Beaty Pieńkos
 
III.      CELE
1.        Upamiętnienie 222 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
2.        Upowszechnianie biegania jako najprostszej formy ruchu.
3.        Promocja aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia.
4.        Promocja Gminy Brańszczyk.
 
IV.      TERMIN I MIEJSCE
1.        Bieg odbędzie się w dniu 03 maja 2013 r.
2.        Bieg rozegrany zostanie w Brańszczyku.
 
V . TRASA I GODZINY STARTU
1.        Dla dzieci i młodzieży (dystans 1 km) start i meta będzie mieć miejsce na parkingu przy kościele. Trasa przebiega ulicami asfaltowymi, ulicą i chodnikiem z kostki brukowej. Wiedzie ulicami Chopina, Zielone Wzgórze, Na Stoku, powrót ulicą Chopina.  (Dokładny opis przebiegu trasy zawiera mapa w załączeniu 1).
2.      Dystans 5 km obowiązuje biegaczy (kobiety i mężczyźni), uczestników Nordic Walking. Start i meta będzie mieć miejsce na parkingu przy kościele. Trasa przebiega ulicami asfaltowymi i żwirowymi. Wiedzie ulicami Chopina, Bielińską, Kamieniecką, Ciepłą, Nakieł, powrót ulicami Bielińską i Chopina. ( Dokładny opis przebiegu trasy zawiera mapa w załączniku 2)
3.     Start i początkowy odcinek wspólny dla obu biegów. Wielka grupa biegaczy, promujących zdrowy tryb życia i rodzinę, biegną dzieci, rodzice i dziadkowie.
4.       Niedopuszczalne jest skracanie trasy biegu pod rygorem dyskwalifikacji.
5.       Start nastąpi o godzinie 15.00
6.       Na mecie będą się znajdować stanowiska wydawania wody i okolicznościowych nagród.
 
VI.      LIMIT I POMIAR CZASU
1.        Limit czasu biegu głównego wynosi 1 godzinę.
2.        Zawodnicy, którzy nie ukończą biegu w limicie czasu zobowiązani są do zejścia z trasy.
3.        Punkty kontrolne rozmieszczone będą na starcie, trasie i mecie. Ominięcie któregokolwiek punktu kontroli  spowoduje dyskwalifikację.
4.        Numer startowy na koszulce zawodnika stanowi dowód uczestnictwa i służy do sklasyfikowania miejsca każdego biegacza, jest gotowy do użycia i należy przymocować go z przodu na odzieży wierzchniej za pomocą agrafek. Wszelkie modyfikacje,  są zabronione i mogą spowodować dyskwalifikację.
 
VII.      ZGŁOSZENIA
1.        Zgłoszeń można dokonywać osobiście w biurze zawodów, bądź za pośrednictwem nauczycieli W-F w szkołach
2.        Liczba uczestników nieograniczona.
3.        Zapisy internetowe przyjmowane  na adres parafii: parafia@branszczyk.com
4.       Uczestnictwo bezpłatne
 
VIII.      UCZESTNICTWO
1.        Warunkiem uczestnictwa w biegu jest odebranie pakietu startowego (numeru na koszulkę)
2.        Prawo uczestnictwa w biegu mają osoby dorosłe oraz uczniowie od 2001 rocznika włącznie. Dzieci z rocznika 2002 i młodsze mogą startować w towarzystwie dorosłych opiekunów, lub dodatkowym biegu na krótszym dystansie.
3.        Wmarszu „Nordic Walking” uczestnicy startują bez ograniczeń wiekowych. W grupie Nordic Walking start następuje obowiązkowo z kijkami.
4.        Wszyscy zawodnicy odbierający pakiet startowy są zobowiązani do złożenia deklaracji uczestnictwa w biurze zawodów.
5.        Podpisując deklarację uczestnictwa uczestnik zaświadcza, że stan jego zdrowia umożliwia mu udział w zajęciach przewidzianych w ramach imprezy.
6.        Osoby niepełnoletnie zobowiązane są do przedstawienia „zgody do udziału w biegu” podpisanej przez rodzica lub prawnego opiekuna..       
7.        W dniu biegu zostaną zorganizowane szatnie i przebieralnie dla uczestników.
8.        Uczestnicy biegu zobowiązani są zachować szczególną ostrożność i poruszać się zgodnie z przepisami ustawy „Prawo o ruchu drogowym”.
 
 
IX.      BIURO ZAWODÓW
1. Biuro zawodów mieści się w kancelarii parafialnej i jest czynne w godzinach 15.30 -16.45, a w dniu zawodów w budynku Szkoły Specjalnej w godzinach 13.00 – 14.45
.
 
                X.      KLASYFIKACJA I NAGRODY
1.        Nagrody przewidziane są dla zawodników w klasyfikacji generalnej:
·         biegaczy za miejsca 1-3 kobiet i 1-3 mężczyzn,
·         trzy nagrody do rozlosowania wśród uczestników Nordic Walking.
2.        Nagrodę otrzyma również biegacz który zajmie 13  miejsce w biegu (na podstawie pierwszej oficjalnej listy klasyfikacyjnej).
3.        Nagrodę specjalną otrzyma biegacz – najstarszy zawodnik wyłoniony wśród zawodników, który pokona trasę w zakładanym limicie czasowym.
4.        Czas osiągnięty w marszu „Nordic Walking” zachowuje tylko charakter informacyjny, nie będzie sporządzona klasyfikacja indywidualna.
5.    Wśród  dzieci i młodzieży premiowane będą trzy pierwsze miejsca w poszczególnych grupach wiekowych z podziałem           
      na dziewczynki i chłopców. Przedział wiekowy między poszczególnymi grupami wiekowymi wynosi jeden rok.
 
XI.      POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1.        Kontakt do organizatora tel. 603 280 222
·         w sprawach zapisów: parafia@branszczyk.com
·         w sprawach organizacyjnych: Jan Szymanik
2.        Organizator zapewnia uczestnikom obsługę medyczną na czas trwania biegu.
3.        Organizator jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej wobec uczestników biegu.
4.        Organizator nie odpowiada za rzeczy wartościowe pozostawione w szatni.
5.        Wyniki zawodów zostaną umieszczone na stronie internetowej: parafia@branszczyk.com
6.        Zabrania się jazdy po trasie na rowerach, deskorolkach itp. oraz biegu ze zwierzętami. Osoby łamiące ten przepis będą usuwane z trasy.
7.        We wszystkich sprawach nieujętych regulaminem decyduje organizator biegu, któremu przysługuje wiążąca i ostateczna interpretacja regulaminu.
 


 

 

Życzenia na wielkanoc 2013 r.

Triduum Paschalne jest centrum tajemnicy naszego zbawienia. Upamiętnia ono Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa. W Kościele katolickim jest to najważniejszy czas, który przypomina, że Chrystus tak nas umiłował, że oddał za nas swoje życie poprzez śmierć krzyżową.
Wielu naszych Rodaków specjalnie na czas Triduum Paschalnego przybywa do swoich rodzin, by tu właśnie jednoczyć się na modlitwie i przeżywać ten święty czas.
Wszystkim naszym, Parafianom, Gościom i tym którzy z nami przeżywają te Święte Dni życzymy udziału w radości Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa pamiętając że „Miłość nigdy nie ustaje, aby nie ustała nasza wiara „  
Dziękujemy za modlitwę i nie ustajemy w modlitwie za Was !

 

Ks. Paweł, proboszcz

Ks. Robert, wikariusz

Ks. Krzysztof, kapelan


 
 

Triduum Sacrum w Brańszczyku

 
W czwartek Mszą Wieczerzy Pańskiej rozpoczniemy Święte Dni Męki, śmierci i Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie wypada w te dni wykonywać ciężkich prac a zaoszczędzony czas ofiarujmy Bogu na modlitwę, adorację w kościele, czytanie Pisma św. i rozważanie Męki Pańskiej. Gdziekolwiek będziemy zachowajmy powagę Świętych Dni.
Wielki Czwartek – pamiątka ustanowienia Eucharystii i Kapłaństwa. Nie ma Mszy św. rano.    Centralne Nabożeństwo o g. 17.00. Zapraszamy szczególnie dzieci klas II ze swoimi rodzicami. Po Mszy Św. przeniesienie Najświętszego Sakramentu do ciemnicy – na pamiątkę uwięzienia Pana Jezusa i nocy w Ogrójcu. Czuwanie w kościele będzie do g. 22.00 Prosimy o udział w tej adoracji dorosłych, młodzież i dzieci. Dla bezpieczeństwa odpowiedzialność za Najświętszy Sakrament niech ponoszą: Ruch Rodzin Nazaretańskich ( od 19.00 do 20.30); Wspólnota dla Intronizacji NSPJ od 20.30 do 22.00);
 4.    Wielki Piątek – dzień śmierci Jezusa. Obowiązuje post ścisły. Dzieci szkolne spotkają się na adoracji o g. 11.00 pod opieką katechetów: odprawimy wtedy Drogę Krzyżową, będzie ucałowanie krzyża i Komunia św.    Prosimy o adorację indywidualną asystę procesyjną w strojach i ministrantów w komżach
5. g. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego ( I Dzień Nowenny)
Nabożeństwo Męki Pańskiej o g. 17.00. Ofiary złożone przy adoracji krzyża przeznaczone są na utrzymanie Grobu Bożego w Jerozolimie. O g. 19.00 odśpiewamy Gorzkie Żale. Adoracji w Wielki Piątek od g. 20.00 do 22.00 mają przewodniczyć Koła Żywego Różańca
6.Wielka Sobota – od g. 9.00 poświęcenie pokarmów co pół godziny i adoracja Pana Jezusa przy Grobie. Przy ołtarzu będzie można zabrać wodę święconą w buteleczkach. O godz. 11.00 poświęcenie pokarmów w szkole podstawowej w Knurowcu, o g. 11.30 w Nowych Budach, o g. 12.00 w świetlicy w Starych Budach. Jak co roku pragniemy zorganizować zbiórkę świeżej żywności dla osób najbardziej potrzebujących. Idąc ze święconką przygotujmy od rodziny prezent w postaci paczki żywnościowej. Po południu te dary dotrą do zainteresowanych aby wszyscy w rodzinie parafialnej w niedzielę rano mogli zjeść świąteczny posiłek.
Nabożeństwo Światła i Wody o g. 19.00. (Celowo robimy nabożeństwo później aby dostosować się do pory zmroku). Zabieramy do kościoła gromnice. Jest to już Msza św. Zmartwychwstania Jezusa, dlatego nie będzie już czuwania po MSZY Św. w sobotę.
7.   Wielkanoc – rezurekcja o g. 6.00. Prosimy asystę, biel, strażaków, orkiestrę, Bożą Nutę, ministrantów;
Po rezurekcji wrócimy do naszych domów na uroczysty, świąteczny posiłek. Pamiętajmy o modlitwie, dzieleniu się jajkiem, nie rezygnujmy z przepięknych polskich zwyczajów.
Msze św. w I Dzień Świąt o g. 10.00; 12.00; 16.00;
W Poniedziałek – Msze św. jak w każdą niedzielę: g. 8.30; 10.00; 12.00; 16.00. Taca na KUL i Uczelnie katolickie w Polsce. W Święta Nowenna do Miłosierdzia Bożego po sumie.
W Wielki Czwartek spowiadamy od g. 19.00 do 22.00 W Wielki Piątek spowiadamy cały dzień od g. 9.00 do 12.00 i od g. 15.00 do 19.00   W Wielką Sobotę spowiadamy od 9.00 do 21.00.  
8. We wtorek po Wielkanocy przypada 8 rocznica śmierci bł. Papieża Jana Pawła II. Powiatowe uroczystości, którym będzie przewodniczył Ks. dziekan Zdzisław Golan o g. 20.00. Spodziewamy się pocztów sztandarowych z Wyszkowa, wypada aby i z terenu naszej parafiiprzyszły delegacje szkół i organizacji. Szczegółowy program podamy w Poniedziałek wielkanocny.       
 

Pielgrzymki w 2013 r. z parafii Brańszczyk

1.     Planujemy w tym roku pielgrzymki autokarowe:
  • Do Włoch w kwietniu, 9 dni, 13 – 21 kwietnia  – 1590 zł
  • Do Sanktuarium Europy w lipcu, 14 dni, 29.06. – 12.07. – cena 2850 zł
  • Do Medugorje, 8 dni, w sierpniu  22 – 29. – 1450 zł

Szczegółowy program na plakatach w kruchcie kościoła

zapisy pod tel. 509391964


 

Program rekolekcji wielkopostnych Brańszczyk, 15 – 17 marca 2013 r.

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia
Piątek, 15.03.
g. 9.00 – różaniec – I część radosna: prowadzą KŻR z Niemir i Turzyna
g. 9.30 Msza św. z nauką ogólną
g.11.30 różaniec – II cz. światła : prowadzą KŻR z Starych i Nowych Bud
g.12.00 Msza św. z Namaszczeniem Chorych
g.14.30 Różaniec – III cz. bolesna: prowadzą dzieci szkół podstawowych
g.15.00 Droga Krzyżowa dla dzieci i młodzieży z nauką rekolekcyjną
g.16.30 różaniec – IV część chwalebna: prowadzą KŻR z Brańszczyka i N. Brańszczyka
g.17.00 Msza św. z nauką ogólną
 
Sobota, 16.03.
g. 9.00 różaniec-I część radosna: – prowadzą KŻR z Trzcianki i Ojcowizny
g. 9.30 Msza św. z nauką ogólną
g.11.30 różaniec – II część światła – prowadzą dzieci ze szkół podstawowych
g.12.00 Msza św. z nauką dla dzieci
/g.15.00 Msza w DPS dla mieszkańców i pracowników/
g.15.00 różaniec – III część bolesna – prowadzi młodzież gimnazjalna
g.15.30 Msza św. dla młodzieży
g.16.30 różaniec IV część chwalebna – prowadzą KŻR z Knurowca i Przyjm
g.17.00 Msza św. z nauką ogólną
 
Niedziela, 17.03.
g. 8.30 Msza św. z udziałem dzieci
g.10.00 Msza św. z nauką ogólną
g.12.00 Suma, Gorzkie Żale z nauką pasyjną
g.16.00 Msza św. z udziałem młodzieży
 
———————————————————————–
spowiedź chorych w domach: czwartek, 14 marca, od g. 9.00

spowiedź w kościele – piątek i sobota w g. 9.00 – 13.00; 14.30 – 18.00

————————————————————————————————————-

 

Powstanie Styczniowe 1863 r. w parafii Brańszczyk

12. Wspomnienia o polskim powstaniu z lat 1860-1864.
(Fragment artykułu dot. działań na terenie pow. pułtuskiego w tłumaczeniu  ks. W. Wacławskiego).

[63] „Na początku jesieni 1864[1863] roku Wojennym naczelnikiem na powiat pułtuski i ostrołęcki naznaczony został stary nasz znajomy z cza¬sów postoju naszego pułku w Kaliszu i Sieradzu, pułkownik Zajcew, który już się odznaczył w tych miastach energicznymi czynami. W tymże czasie do osady Serock przyłączono 8 sąsiednich gmin, a nasz dowódca oddziału, poddany pod rozkazy płk. Zajcewa z tytułem, Wojenny naczelnik serockiego odcinka. Jednocześnie z przybyciem płk. Zajcewa do Pułtuska postanowiono zdławić, wszelkimi możliwymi środka¬mi powstanie Polaków i w tym celu zwołani zostali do Pułtuska wszyscy wojenni dowódcy poszczególnych odcinków, którym płk. Zajcew osobiście zalecił wszelkie środki, nie krępując się niczem, aby tylko ograniczyć powstańców. Rozkazał również pułkownik Zajcew zebranym dowódcom, aby zastosowali u siebie następujące środki:
1. urządzić wiejską straż z obowiązkiem wyłapywania pojedynczych powstańców.
2. Urządzić w wioskach rogatki i postawić przy nich straż.
3. Przeprowadzić szczegółową rewizję wszystkich dworów szlacheckich, zagród i zabudowań w oddalonych [64] miejscach w celu odszukania składów broni i aresztowania wszystkich podejrzanych osób, i nie posiadających paszportów.
W tem jakby na przekór wzmiankowanym rozporządzeniom, a także nie bacząc na wczesną i zimną jesień, w olbrzy¬mich ostrowskich lasach trzymała się dosyć silna konna partia powstańców pod dowództwem rybaka z Brańszczyka pod pseudonimem "Słowik”. Ów „Słowik”, znając doskonale teren, pod opieką i przy pomocy miejscowej ludności, zebrał partię zwaną "Zawadiaki” („Narwańcy”) z 40 ludzi złożoną, zaopatrzył ich w doskonałe konie podarowane przez obywateli i z tą partią operował przez całe zeszłe lato w sąsiadujących z Bugiem lasach, przechodził w lasy radzymińskie, pokazując się w rozmaitych miejscach, szczęśliwie omijał  zastawione nań zasadzki.
Płk Zajcew chcąc koniecznie zniszczyć partię "Słowika" urządził nań formalną obławę, wysyłając jednocześnie z rozmaitych punktów lekkie oddziały, a w tej liczbie i nasz oddział serocki, ze wszystkimi kozakami. Nasz oddział miał zrobić poszukiwania w Wyszkowie, Brańszczyku i nad rzeką Bugiem. Jednocześnie z nami wysłane były oddziały z Pułtuska, Makowa, Ostrowia i Ostrołęki. Zgodnie z rozporządzeniem płk. Zajcewa, cała ta ekspedycja powinna być za¬chowana w ścisłej tajemnicy i nikt prócz dowódców nie powinien wiedzieć w jakim kierunku oddział postąpi.
24 listopada przed wschodem słońca, nasz oddział złożony z jednej roty piechoty i 15 kozaków, pod dowództwem majora K. Hermana wy¬szedł z Serocka i szosą białostocką szedł w stronę Wyszkowa. Przeszedłszy las położony o 8 wiorst od Serocka, wyszliśmy na równinę i o 1/4 wiorsty od szosy ukazały się duże budynki folwarku Somianka, własność francuskiego poddanego barona Piudżeta. Na prawo od folwarku widać było wieś, a przed nami bielejąca [65] szosa ukazywała się na kilka wiorst. Poranek był wilgotny, mroczny, przed nami nie było widać nic podejrzanego, ani pieszych ludzi, ani konnych. Mały nasz oddział, wskutek wilgoci senny, szedł leniwie, a kozacy parając się ze snem okrutnie kiwali się na siodłach. Trzymając się tuż przed oddziałem piechoty kozacy wysłali na zwiady dwóch tylko. Rozwiad ten wkrótce znikł nam z oczu, a dojechawszy szosą do bocznej dworskiej drogi, skręcił na takową w stronę dworu Somianka. Kiedy oddział nasz zbliżył się do bocznej drogi, wtem dał się słyszeć wystrzał karabinowy i w tejże chwili zauważyliśmy, że wszyscy nasi kozacy galopem popędzili naprzód w stronę dworu, trzymając w pogotowiu lance. Jeden zaś z nich wskazując karabinem na dwór do dowódcy oddziału. Dowódca dowiedziawszy się, że dwór zajęty jest przez powstańców, rozkazał piechocie obejść dwór z prawej strony, aby odciąć powstańcom ewentualny odwrót do lasu. Kiedy przebiegliśmy po zaoranym polu z ćwierć wiorsty, ujrzeliśmy naszych kozaków pędzących w stronę lasu. Widząc z tego, że kozacy puścili się w pogoń za powstańcami, dowódca posłał pół roty na pomoc kozakom, a drugą połową zajął dwór Somianka.
Pierwsza połowa roty po przejściu lasem około wiorsty drogi, zatrzymała się na skrzyżowaniu dróg i przestawszy tam z godzinę czasu wróciła do dworu. Tymczasem dwór zajęty był przez resztę naszego oddziału, pod dowództwem porucznika Bużenowa, który przy rewizji budynków dworskich znalazł jednego konia powstańców, a w słomie zakopanego trębacza z partii "Słowika” i tego aresztował wraz z dwoma niewiadomymi osobnikami i właścicielem majątku. Wkrótce przyprowadzili do pokoju, w któ¬rym byli umieszczeni aresztowani, wójta gminy nazwiskiem Bartoszewica, ranionego przez kozaka w chwili ucieczki z dworu do wsi. W kuchni dziedzica gotował się obiad w wielkich [66] rondlach, na stołach zaś leżały zapasy różnej prowizji i prześliczne egzemplarze ryb całe stosy pieczywa, owoców i inne. Z zebranych na miejscu wiadomości, okazało się, że konna partia powstańców przybyła do Somianki przed wschodem słońca. Dowodził partią "Słowik", mężczyzna średnich lat, wysokiego wzrostu, twarzy ospowatej. Ubrany był w węgierkę ruskiego huzarskiego oficera. Partyzanci mieli piękne rosłe konie, ubrani byli w ciemne półkożuszki, każdy miał szablę i dubeltówkę. W Somiance miał "Słowik" urządzić odpoczynek, lecz skąd przyszedł i dokąd miał zamiar jechać, nikt o tym nie wiedział. Przybywszy do folwarku powstańcy umieścili konie pod wystawą, oddaloną od dworu o 50 kroków, a nie zostawiwszy nikogo na czatach, wszyscy poszli do dworu, aby się rozgrzać i posilić. W tym czasie przyjechali dwaj kozacy. Jeden zatrzymał się przy młockarni i wdał się w rozmowę kobietami, a drugi podjechał do dworu i zajrzał do wnętrza przez  okno nie schodząc z konia. Powstańcy tymczasem siedzieli w gościnnym pokoju plecami do okien, i zdarzyło się, że pod oknem do którego zajrzał kozak, siedział sam dowódca powstańców. Kozak zauważywszy w salonie oficera huzarów i myśląc, że we dworze bawią oficerowie Sumskiego huzarskiego pułku kwaterującego w Pułtusku, skombinował sobie, jak się później szczerze przyznał, że obywatel nie odmówi jemu i towarzyszowi dać po kieliszku wódki i dlatego krzyknął na kozaka stojącego przy młocarni: "ej podjedź no tu, we dworze u pana nasi oficerowie w gościnie". Na ten okrzyk od razu kilku siedzących spojrzało w okno, a zatem w salonie powstał wielki ruch. Kozak dojrzawszy na ich plecach dubeltówki i domyśliwszy się co to byli za "husarze z Pułtuska", w mig zawrócił koniem i wystrzeliwszy w powietrze, uciekł wraz z towarzyszem z pod dworu. Powstańcy [67] korzystając z czasu dosiedli koni i prócz jednego trębacza, co sił uciekli do lasu. W ten sposób wskutek słabego rozwiadu (wszystkiego dwóch ludzi), wskutek gawędy jednego kozaka z kobietami, a niedołęstwa drugiego zajętego myślą "o pańskiej wódce”,   konie powstańców stojące tuż przy dworze były niezauważone, a powstańcy skorzystawszy z kwadransu czasu i dzięki dobroci swoich koni, zdążyli oddziałowi naszemu uciec do lasu z przed nosa. Kozacki oficer, który gonił powstańców, późno wieczorem wrócił do Somianki i opowiedział dowódcy oddziału, że on następował na pięty powstańcom, aż do miejsca, gdzie w lesie rozchodziły się trzy drogi, a nie mogąc odnaleźć ich śladu_gdyż ziemia zdeptana była końmi w rozmaity sposób, puś¬cił się na los szczęścia, środkową drogą, który zaprowadziła go do Bugu. Tam dopiero się przekonał, że powinien był jechać lewą drogą, a co potwierdził rybak, znajdujący się nad rzeką. Ten oświadczył, że łowiąc ryby od rana, widział 35 do 40 powstańców, którzy przyjechali na bardzo zmęczonych koniach do rzeki, a przeprawiwszy się  wpław przez Bug, pojechali galopem w stronę radzymińskich lasów. Pokazywał nawet miejsce przeprawy, położone o 300 kroków na lewo, gdzie byli kozacy. Oficer rozporządzający 15 ludźmi, na zmęczonych i głodnych koniach, zupełnie słusznie zaniechał przeprawy przez rzekę, który już była pokryta gęstą krą, lecz zawrócił do Somianki.
Późno wieczorem otrzymałem od dowódcy rozkaz odstawienia do Pułtuska aresztowanego obywatela, dwóch jego gości i ranionego wójta. Dla obywatela kazał zaprzęgnąć konie do powozu, a dla mnie i 20 najlepszych żołnierzy do konwoju przygotowali trzy ogromne wozy, każdy w cztery konie. Podróż do Pułtuska miałem odbyć jak najśpieszniej, aby z powrotem być na godzinę ósmą rano i z całym oddziałem o godzinie dziewiątej ruszyć naprzód. Okazało się jednak, że tę podróż odbyć w tak krótkim [68] czasie będzie niemożliwym, wskutek złej drogi i zepsucia się wozu, a wreszcie przeprawy promem przez Narew wśród gęstej kry pozwoliły nam stanąć w Pułtusku o godzinie drugie w nocy. Oddawszy aresztowanych i umieściwszy żołnierzy na nocleg, zmęczony udałem się na spoczynek w pewnym hotelu, lecz zaledwie zasnąłem, a już mnie przebudził unteroficer, przysłany od wojennego naczelnika Zajcewa z raportem od burmistrza miasta Wyszkowa, że późno wieczorem "Słowik" z 35 powstańcami przeszedł przez Wyszków, a nie zatrzymując się w mieście skierował się ku lasom ostrowskim. Na raporcie burmistrza płk Zajcew własnoręcznie dopisał: „otrzymano o godz. 2 min. 45 w nocy. Oficer przybyły z więźniami niech przyjmie do wiadomości". Z tego raportu burmistrza należało wnioskować,  że "Słowik" uciekłszy rano za Bug do lasów radzymińskich, późno wieczorem z powrotem przeprawił się przez rzekę pod Wyszkowem i znalazł się przed naszym oddziałem, na tej linii, po której wypada nam postępować. Raniutko po parogodzinnym odpoczynku ruszyłem z moimi żołnierzami pieszo z Pułtuska, a uszedłszy z 10 wiorst, zażądałem od pewnego obywatela podwód, a tak zmęczeni i głodni stanęliśmy w Somiance o godz. 12 w południe. Zaraz po moim przybyciu nasz oddział ruszył w drogę i przybył do Wyszkowa na noc.
Przybywszy do dowódcy oddziału burmistrz miasta Wyszkowa zakomunikował, że "Słowik” przeszedłszy wieczorem przez Wyszków, skrył się w lasach ostrowskich. Zarazem burmistrz zaznaczył, że konie powstańców były nadzwyczaj  zmęczone, a sam "Słowik" bardzo przygnębiony i aczkolwiek znajomy z wszystkimi mieszkańcami Wyszkowa z nikim jednak nie witał się i do nikogo, ani słowem nie przemówił. Kozacy zaraz posłani byli na wywiad do wioski Czarnowody  i tam zasięgnęli wiadomości, że powstańcy znowu przeszli [69] na drugą stronę Bugu. Na drugi dzień wszystkie mieszkania i budynki, a nawet kościół, synagogę i sklepy szczegółowo były zrewidowane, lecz nic podejrzanego nie znaleziono.
Przepędziwszy w Wyszkowie dwie doby, oddział nasz poszedł do Brańszczyka, gdzie się znajdował szpital powstańców. Latem tego roku ukrywała się w lasach brańszczykowskich silna partia powstańców pod dowództwem Lutyńskiego, tamże formowała się partia „Żandarmów od wieszania", którą dowodził mieszczanin Karpiński, a który własnoręcznie powiesił 5 ludzi. Późnym wieczorem oddział nasz doszedł do folwarku Brańszczyk wśród ulewnego deszczu, który nie pozostawił na nas suchej  nitki. Przed przyjściem naszym dwór zajęty już był przez kozaków, którzy przeszukali wszystkie zakątki i wystawili warty na wszystkich wyjściach. Ogromny dwór wyglądał bardzo smutnie i samotnie, w jednym tylko oknie świeciło się małe światełko. Ani we dworze, ani w domach służby nie słychać było żadnego ruchu, i cały folwark czynił wrażenie wymarłego. Zanim rotny dowódca porozmieszczał żołnierzy na noc i wystawił warty, resztą oficerów, przeszliśmy przez przedpokój i wielką pustą salą do następnego oświetlonego pokoju, w którym leże¬li ranni powstańcy. Na najbliższym od drzwi łóżku leżał chłopiec, którego wszyscy wzięliśmy za dziecko. Nad łóżkiem jego rozciągnięta była obręcz, na niej zarzucone przykrycie z niebieskiego sukna. Na pytanie oficerów chłopiec powstaniec opowiedział, że ma 15 lat, pochodzi z Warszawy, gdzie pozostawił matkę wdowę, służył w partii Lutyńskiego i po rozbiciu takowej został ranny kulą w nogę, wskutek czego takową amputowano. Na pytanie dowódcy oddziału, czy dawno tu byli powstańcy, odpowiedział, że dwa tygodnie temu był tu "Słowik" ze swoją partią, a na trzeci dzień po odejściu przysłał mu przez żandarma cukier, herbatę i kilka numerów gazet. W odpowiedzi na pytanie co to [70] były za ga¬zety, chłopiec wsunął rękę pod poduszkę i wyjął stamtąd kilka starych numerów rewolucyjnej gazety "Wolny Głos"  i podał takowe oficerowi. Bystre i śmiałe odpowiedzi chłopca, jego naiwno-dziecinne i dobroduszne oblicze prędko zjednały dla niego wszystkich oficerów. [Nie obeszło się przy tym bez sceny nie pozbawionej widocznego komizmu; oficer kozacki przysłuchując się z wielką uwagą opowiadaniu chłopca, położył na jego stoliku papierosy i wyjął ze swego kapciucha garść tabaki, położył na stoliku i rzekł: „ach ty szczeniaku, tobie nie wojować, wypadałoby kaszę jeść, dalej ano zapal”. Chłopiec uśmiechnął się i skłonił głowę na znak wdzięczności. Zachowanie się oficera kozackiego wobec chłopca-kaleki, wyżej opisane, wyglądało na pozór jako opryskliwe w słowach, ale z odcieniem dobroduszności, na którą zdobyć się może tylko Rosjanin. Z natury łaskawy człowiek zrobił na wszystkich oficerach silne wrażenie]. Drugi ranny również z amputowaną nogą, nazwał siebie felczerem z partii Lutyńskiego. Felczer ten, w średnim wieku, z budowy ciała atleta, prócz  rany w nogę od kuli otrzymał dwie rany kłute w klatkę piersiową i cięcie szablą w głowę, po czem została na czole głęboka szrama. Widok tego człowieka, przedstawiającego się zupełnie zdrowym, po takich ciężkich poranieniach, wywołał powszechne zdziwienie wśród wszystkich oficerów.
W czasie tej rozmowy z powstańcami, weszła do pokoju niewiasta,  przyzwoicie ubrana i przedstawiwszy się, jako gospodyni domu, zaznaczyła, że prócz niej, wyrostka, felczera i czterech rannych powstańców, w całym majątku nikogo nie ma. Spojrzawszy z ukosa na dwóch już zupełnie zdrowych chłopów, kosynierów, przeszliśmy z gospodynią, do następnego pokoju, przeznaczonego na aptekę, aczkolwiek prócz trochę szarpi nic w nim nie było i tam przepędziliśmy z gospodynią pewien czas, która okazała się bardzo sympatyczną i inteligentną staruszką. Od niej dowiedzieliśmy się następujących szczegółów odnoszących się do  istnienia powstańczego szpitala w Brańszczyku: Szpital istnieje od początku  powstania z wiedzą rządu rosyjskiego, gdyż na mocy pozwolenia Wielkiego Księcia Namiestnika, kierowanego miłością bliźnich, powstało w Króles¬twie Polskim, kilka takich szpitali. W szpitalu Brańszczykowskim przebywało mnóstwo ciężko rannych powstańców, z których niewielu wyzdrowiało. Gospodyni owa, po wyjeździe do Warszawy dziedziczki z dziećmi, chętnie przyjęła na siebie obowiązek opiekowania się szpitalem, a jednocześnie zawiadywała majątkiem, [71] który szybko chylił się ku upadkowi. Po wyjeździe dziedziczki do Warszawy powoli rozeszła się wszystka  służba dworska, a za nimi wyjechał wolno praktykujący doktor, ranni zaś, których w tym czasie było niewielu, pozostali na opiece gospodyni i felczera-wyrostka. Według słów gospodyni, szpital utrzymywał się z dobrowolnych ofiar, a ranni zawdzięczać to mogli głównie dowódcom różnych oddziałów, które prawie codziennie przechodziły przez Brańszczyk, w celu tropienia powstańców. Jeden z takich dowódców, komen¬dant Keksholmskiego pułku grenadierów generał Rall pozostawił rannym 25 rubli. "Przez dziewięć miesięcy mojego tu pobytu – mówiła gospo¬dyni – wiele ja tu widziałam i przeżyłam. Dziś przyjmowałam naczelników wojskowych, a jutro znowu dowódców powstańczych i mogę powie¬dzieć jedno, że przez cały czas nikogo się nie bałam. Kiedy wszyscy rozlecieli się, ja jedna tu pozostałam, krzepiąc się pewnością, że moje siwe włosy obronią mnie od wszelkiej krzywdy i rzeczywiście nikt mnie palcem nawet nie trącił".  Na pytanie dowódcy, czy nie ma jak[ichś] zabronionych rzeczy w majątku, gospodyni odpowiedziała, że prócz ubrania po zmarłych powstańcach, złożonego na strychu o czym innym zupełnie nie wie. Żołnierze zrzucili owe ubrania z poddasza do przedpokoju, okazały się one niemożliwe do użycia, gdyż były mocno pokrwawio¬ne i błotem zeschniętym umazane, dlatego dowódca kazał nazajutrz takowe spalić. W pustym i zimnym obywatelskim dworze, nie było ani łóżka, stołu, krzesła, ani słomy, ani kawałka chleba. Gospodyni prócz garnuszka mleka, zdobytego w dzień nic absolutnie nie miała do jedzenia. Czem się ona żywiła w tym odludnym domu, razem ze swoimi rannymi, trudno było zrozumieć. Wskutek braku drzewa opałowego, żołnierze przynieśli kilka drzwi i porąbawszy takowe rozniecili ogień.  Powstał kłopot z urządzeniem legowisk do snu, gdyż słomy w całym folwarku nie było.
[72] Drugiego dnia wieczorem podjazd kozacki złapał w zagajniku na lewym brzegu Bugu dwóch powstańców uciekających do lasów Brańszczykowskich. Opowiadali oni, że należą do partii "Słowika", byli we dworze Somianka, wówczas, kiedy nasi żołnierze ich tam spłoszyli. Stamtąd przeprawiwszy się, w lasy radzymińskie, zawrócili nazad i pod wsią Barcice przepłynęli Bug, około Somianki udali się przez Wyszków w stronę lasów ostrowskich. W tych lasach "Słowik" rozwiązał swój oddział, podkomendnym radził, aby broń i naboje zakopali w lesie, a konie z sobą zabrali.  Żaden jednak nie spełnił tej rady, wszyscy rozbiegli się w nieładzie, broń rzucali po drodze, a zajeżdżone konie puścili bez opieki, z któ¬rych wiele padło z głodu i ze zmęczenia. "Słowik" sam miał uciekać do  Prus.
W Brańszczyku oddział nasz stał trzy dni, czyniąc rewizje w okolicy i na miejscu, a aresztowawszy kilku podejrzanych ludzi o stosunki z powstańcami, udał się w stronę rzeki Narwi, w celu czynienia dalszych wywiadów".  [Dalej następuje komentarz ks. W. Wacławskiego do wspomnianego tekstu].
Na tym kończy się opowiadanie oficera rosyjskiego oddziału. Aczkolwiek jest ono przesiąknięte mocno duchem rosyjskim i tchnie niechęcią do Polaków, podaje jednak wiele szczegółów ważnych i ciekawych o działaniach powstańczych w Brańszczyka. Świadków żyjących, pamiętających Brańszczyk z czasów powstania 1863 r., dziś w parafii jest już niewielu. Najbardziej przytomny i dobrze orientujący się w tych sprawach jest gospodarz Jan Mróz z Brańszczyka, który miał 16 lat w czasie powstania. Opowiada on, że w lasach Brańszczykowskich była wielka partia powstańców, która zaraz po żniwach miała poważną potyczkę przy Brańszczyku, gdzie obecnie wieś Zarośle, z Rosjanami nadeszłymi od strony Broku wraz z armatami. Była to więc wspomniana partia Lutyńskiego. Została ona rozbita przez Rosjan i wówczas dostał się do niewoli rosyjskiej wspomniany wyżej Karpiński, strycharz z cegielni dworskiej [73] w Brańszczyku wraz z synem. Był on u powstańców w żandarmerii polowej, a podejrzane osoby zaraz wieszał, w dworskiej choince na dro¬dze do wsi Budy (dziś osada po śp. Tomaszu Kuczyńskim). Tam odbyto wiele egzekucji ludzi nawet niewinnych, a między innymi powieszono organistę z parafii Stok (zapewne Stoczek) za Bugiem, który szedł z papierami do proboszcza w Brańszczyku. Karpiński skazany został na dożywotnią katorgę w kopalniach Syberii i stamtąd już nie wrócił. Po rozbiciu tej partii wojska rosyjskie stały w Brańszczyku cztery dni, a armaty ulokowano tuż przy plebanii, gdzie obecnie osada Jó¬zefa Narowskiego.
Dowódca "Słowik” wspomniany w dokumencie rosyjskim, był to rybak z  Brańszczyka nazwiskiem Maciej Łapiński, wdowiec, miał dwie córki, mieszkał nad Bugiem na probostwie  (gdzie obecnie Jan Dzięcioł).  Odważny, rzutki i awanturniczy – pewnego dnia na początku powstania znikł wszystkim z oczu, aż po pewnym czasie dowiedziano się, że stoi na czele konnej partii. Po roku jednak wrócił do domu nie ścigany przez Rosjan.
Opowiada dalej Jan Mróz, naoczny dziś jeszcze świadek powstania, że  szpital powstańców w Brańszczyku był nie w samym dworze, a  w browarze. Wzmiankowana opiekunka tego szpitala, owa sympatyczna staruszka, była to panna Aniela Łepkowska, długoletnia przełożona nad gospodarstwem domowym u dziedziców Rapackich. Majątek Brańszczyk był wówczas włas¬nością wdowy Tekli Rapackiej i jej córki Konstancji Deskur. Wyjechały one wraz ze służbą przyboczną do Warszawy. Dzierżawił cały majątek Adolf Rudzki (starszy) i mieszkał na probostwie nad Bugiem, które również dzierżawił. Ówczesny proboszcz ks. Bonifacy Ostrzykowski, czło¬wiek światły, patriota gorący, zachęcał ludzi do powstania i sam gorliwie pomagał powstańcom. Oskarżony przed Rosjanami, ledwo, że nie dostał się w ich ręce, kiedy zaraz po żniwach 1864 r. przyjechali go tu aresztować, lecz w porę ostrzeżony w przebraniu pastucha poszedł z innymi za bydłem wiejskim w łąki i tam zginął Rosjanom.  Wrócił dopiero w pół roku. Wikariuszem był wówczas ks.  Ludomir Ładowski,  organista Rytel, kościelny Gołębiewski.
Z miejscowych włościan do powstania nikt nie należał, aczkolwiek publicznie Rosjanom nie sprzyjali. Brak ducha patriotycznego i wrodzone tchórzostwo nie pozwalało im wstą¬pić do partii, dlatego też dowódcy powstańców zabierali siłą zdrow¬szych i zdatniejszych chłopów. Nie wielką jednak mieli pociechę z takiego powstańca. Na miejscowym cmentarzu grzebalnym pochowanych jest z górą 50 powstańców. Tyle opowiedział dziś jeszcze żyjący naoczny świadek Jan Mróz z Brańszczyka. [KS. Wacław Wacławski „Opis parafii Brańszczyk dekanatu wyszkowskiego diecezji płockiej”,  Księga dokumentów parafii Brańszczyk tom II 1924 [rkps] s. 62-67.

Zaczerpnięte z Kroniki Parafii Brańszczyk, 2012 r.


 

Zaproszenie na obchody 150 rocznicy Powstania Styczniowego w parafii Brańszczyk

 

 

 

 

ród broni szczęku, wśród krwi rozlewu,

na wielki obrzęd wolności dni,

musi zadźwięczeć w srebrny dzwon spiewu,

jeżeli serce prawdą w nim brzmi.

I jak dziś – jednem powietrza drganiem,

woła do wszystkich, że zmartwychwstaniem !

Włodzimierz Wolski, Śpiewy powstańcze, Paryż 1863 r.

 

 

Z a p r o s z e n i e

 

 
W ramach obchodów 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału
we Mszy św. w dniu 24 lutego o godz. 12.00, w Brańszczyku z prelekcją p. Konrada Wróbel, prezesa Związku Piłsudczyków Ziemi Nadbużańskiej na  temat: „ Powstanie Styczniowe w Puszczy Białej”.
Po Mszy św. ok. g. 13.00 sformowanie orszaku ( wozy, konie) i wymarsz w ordynku bojowym do miejsca potyczki powstańców, krótka modlitwa na ziemi przesiąkniętej krwią powstańców, postój na polanie przy leśniczówce w Przyjmach;salwa honorowa ku chwale poległych powstańców poczęstunek gorącą strawą, pokaz broni powstańczej.g. 15.00 powrót do Brańszczyka, rozwiązanie uroczystości.
 
            Powstanie styczniowe to jedno z najważniejszych narodowych powstań w drodze do niepodległości Polski. Było aktem odrzucenia rosyjskiej niewoli. Zasługuje na szczególny szacunek współczesnych  Polaków w tym młodego pokolenia.
 

Zapraszamy wszystkich, którzy pragną uczcić 150 rocznicę Powstania Styczniowego w naszej parafii

 

  



 

Życzenia Na Nowy 2013 Rok

Dziewica Przenajświętsza,
Ze Słowem Bożym w łonie
Do ciebie przyjdzie z drogi,
Jeśli Jej dasz schronienie”.
Św. Jan od Krzyża

 

                 Nowy Rok, to przede wszystkim czas promieniujący pokojem, radością i nadzieją, których źródłem jest Boża Dziecina. Na czas wszystkich dni Nowego 2013 Roku, proszę przyjąć życzenia takiej właśnie postawy serca, która daje schronienie Bogu i drugiemu człowiekowi!

Życzę Wam i Waszym Gościom radości, ciepła i pokoju w sercach, miłości i szczęścia na codzień, życzliwości i wsparcia od bliskich, sukcesów osobistych i zawodowych.
Niech Bóg obdarzy was pełnią życia

              Ks. Paweł Stachecki, proboszcz

             Ks. Robert Ratomski, wikariusz

 

 

 

 


 

Życzenia na Boże Narodzenie 2012 r.

                                                                        Brańszczyk, 24 grudnia 2012 r.
 
 
 
 
Wierzysz, że Bóg narodził się w Betlejemskim żłobie,
lecz biada ci, jeśli nie narodzi się w tobie.
/Adam Mickiewicz/
 
                     Zofia Kossak w książce Rok Polski pisze tak: Jakże to wielka szkoda, że atmosfera miłości, pokoju i przebaczenia Wigilii Bożego Narodzenia, trwa tylko kilka godzin jednego dnia w roku. Gdyby wigilijna atmosfera wzajemnej życzliwości i dobra trwała przez wszystkie dni roku, jakże bylibyśmy inni dla siebie, jakże piękna byłaby atmosfera w naszych rodzinach; Polska byłaby nam domem, a świat rajem.
                       Życzę wszystkim błogosławieństwa Bożego i pełnej radości w najpiękniejszych dniach roku – w Wigilię i Święta Bożego Narodzenia , przeżytych we wzajemnej miłości i pokoju, we wspólnocie z Bogiem i z bliźnimi.
Niech Bóg obdarzy Was pełnią życia
                                                       
Ks. kanonik Paweł Stachecki, proboszcz

Ks. Robert Ratomski, wikariusz