Iszchan Nazarian – malarstwo
Iszchan Nazarian – malarstwo
To Bóg jest sprawcą niekończącego się arcydzieła, początkiem i twórczym trwaniem doskonałości, a wszyscy oddani artyści tam gdzie się znaleźli zostali obdarzeni promieniem Jego twórczości
Iszchan Nazarian – motto
Gdy rodził się 63 lata temu w Iranie, ormiańscy rodzice przeczuwali, że nie jest mu pisany los szaraka – inaczej nie dawaliby mu na imię Iszchan (książę). Wkrótce przeprowadzili się do Erewania. Na życie z pędzlem w dłoni początkowo się nie zanosiło: Nazarian skończył technikum elektronicznych maszyn liczących, zatrudnił się w centrum obliczeniowym. Potrzeba kreatywności wzięła górę rok później i rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych Instytutu Artystyczno-Teatralnego. W ich trakcie w życiu 26-letniego człowieka ma miejsce bardzo ważna cezura, niewątpliwie determinująca jego losy osobiste i twórcze: poznaje Polkę, Elżbietę Rutkowską i wraz z nią, już żoną, udaje mu się z ZSRR wyemigrować do Polski. W Warszawie przyjęty zostaje na trzeci rok Akademii Sztuk Pięknych, którą kończy na wydziale malarstwa. 12 lat spędzonych w Polsce, „drugiej ojczyźnie”, jak mówi, było czasem krystalizowania się twórczego światopoglądu artysty, pierwszych wystaw, bardzo przychylnych recenzji. Potem przyszedł stan wojenny i opatrzność wyznaczyła kolejny ostry zakręt w życiu Nazarianów. W roku 1983 emigrują z Polski. Po roku peregrynacji przez Europę, punktowanych wystawami w Niemczech, Włoszech i Francji, „Batorym” (na nim także odbyła się wystawa prac Nazariana; jaki inny malarz wystawiał na środku Atlantyku?) docierają do Kanady i kierują się do USA. (…) Zakotwiczają w Chicago. Na dłuższy czas. Zmarły niedawno ormiański krytyk sztuki i przyjaciel Nazariana Henryk Igitian już w 1972 roku porównał go przed laty do wulkanu, który – gdy eksploduje – w niekontrolowany sposób rozrzuca wokół kawałki skał i lawę. Igitian przepowiedział także, że talent i nazwisko Nazariana będą wkrótce znane wszystkim.
Cezary Stolarczyk

