Archiwa

Linki

30. rocznica pontyfikatu Jana Pawła II w TVP

W związku z przypadajacą 16 października 30. rocznicą wyboru Karola Wojtyły na piotrową stolicę, Telewizja Polska przygotowała wiele ciekawych programów. Chcąc ułatwić ich zauważenie, publikujemy krótką informację na ich temat.

 

12 października 2008 (niedziela)

TVP1, 20:15.

Koncert „Zostań z nami” sprzed Kościoła Akademickiego Św. Anny w Warszawie. W koncercie na ekranach pojawią się fragmenty homilii i przemówień papieskich oraz napisy polskich przekładów tych wystąpień. Tegoroczne słowno – muzyczne widowisko oparte jest na Hymnach ze Światowych Dni Młodzieży. Wystąpią m. in. Grzegorz Markowski, Piotr Rubik, Piotr i Wojciech Cugowscy oraz dwa chóry – klasyczny i gospelowy.

TVP2, 21.00

Dwa pierwsze odcinki filmu „Karol – papież, który pozostał człowiekiem”. Jest to druga, po „Karolu – człowieku, który został Papieżem", część opowieści o wielkim Polaku, o jego życiu, pasji i cierpieniu. To próba rekonstrukcji losów Karola Wojtyły od chwili jego wyboru na głowę Kościoła Katolickiego 22 października 1978 r. Film rozpoczyna się od inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Obraz ukazuje pierwsze pielgrzymki Papieża, tragiczne wydarzenia związane z zamachem i to jak Jan Paweł II po wyzdrowieniu powrócił do szerzenia Ewangelii.

TV Polonia, 10.00

Transmisja Mszy Św. z Łagiewnickiej Bazyliki Bożego Miłosierdzia, odprawianej przez kardynała Stanisława Dziwisza.

14 października 2008 (wtorek)

TVP1, 23.00

Film dokumentalny „Jeden drugiego brzemiona noście”. Ukazuje on relacje między Papieżem, Janem Pawłem II i „Solidarnością”, a także przedstawia społeczne nauczanie Karola Wojtyły przez pryzmat roli, jaką w tym nauczaniu odgrywa pojęcie solidarności. Twórcy zadadzą także pytanie o aktualność tego nauczania we współczesnym zglobalizowanym świecie.

16 października 2008 (czwartek)

TVP1, godz. 11.15

Powtórka rozmowy Grzegorza Miśtala z kardynałem Stanisławem Dziwiszem.

TVP 1, godz. 14.00

Wspomnienia Jana Tyranowskiego, przyjaciela Papieża.

TVP 2, godz. 17:00

Film dokumentalny „Lolek”, opowiadający o dzieciństwie i młodości Karola Wojtyły. To nostalgiczna podróż kilkadziesiąt lat wstecz, w którą zabiorą nas najbliżsi przyjaciele Papieża.

TVP 2, godz. 20.40

Ostatni, odcinek filmu „Karol – Papież, który pozostał człowiekiem”, a także spotkanie modlitewne z okazji 30. rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II.

TVP 1, godz. 22.00

Film dokumentalny „Spotkałem Papieża”.

TVP Kultura, godz. 22.15

Film dokumentalny „Czesław story”. Portret niezwykłego człowieka, który podjął się pielgrzymki z miejsca urodzenia Papieża Jana Pawła II do jego grobu. 60 dni marszu przez Europę odkrywają prawdziwe oblicze samotnego pielgrzyma.

Przez cały czas trwania uroczystych obchodów 30. rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II na antenach Telewizji Polskiej będzie można również zobaczyć wspomnienia Polaków o Janie Pawle II oraz transmisje Mszy Św. odprawianych w intencji Papieża Polaka


 

W 30 rocznicę wyboru Papieża Jana Pawła II – w Ogólnopolski Dzień Papieski 12 października br. na Mszy św. o g. 10.00 wznowi swą działalność zespół muzyczny z Pokolenia JP II w składzie:
 
Organy – Jerzy Milkowski
Gitara prowadząca – Ireneusz Elward
Gitara akustyczna – Lidia Szymanik
Gitara basowa – Zbigniew Drobot
Perkusja – Waldemar Kulasiński
 
Śpiew: – Agnieszka Drobot
            – Ewelina Kulasińska
            – Katarzyna Puławska
            – Karolina Pleńska
            – Aleksandra Przybylska
            – Renata Wiśniewska
            – Adam Bogacki
 
Organizatorom gratulujemy pomysłu, dziękujemy za poświęcony czas, za podzielenie się z nami swoimi talentami; cieszymy się z zawiązania nowej wspólnoty religijnej na terenie naszej parafii, życzymy obfitości darów Bożych i sukcesów we wspólnym wielbieniu Boga muzyką i śpiewem
 


 

Skład Klubu Piosenki i Poezji Śpiewanej "DROMADER"

Kl. I TH
1. Małgorzata Prus
2. Sylwia Kaczyńska
3. Paulina Piasecka
4. Ewelina Kardasz
5. Klaudia Rzemek
6. Anna Wierzchoń
7. Ewa Filipowicz

Kl. II THa
8. Marta Maćkowska
9. Anna Matak
10. Karolina Jakubowska
11. Edyta Chojnacka
12. Paulina Anklewicz

Kl. III THa
13. Katarzyna Jaroch
14. Katarzyna Nasiadko

Kl. IV Thb
15. Marta Gąsior
16. Paulina Morka
17. Wioleta Gałązka
18. Wioleta Kulesza
19. Martyna Tubaja
20. Marta Włodaczyk
21. Monika Wyszyńska

Kl. II Lug
22. Daria Kalin


 

Z a p r o s z e n i e
 
 
 
           16 października 2008 r. mija 30 rocznica wyboru Papieża Jana Pawła II. Pragniemy uczcić to wydarzenie wspólną modlitwą i rekreacją w parafii. W programie przewidziane jest:
·        Złożenie płatków kwiatów – symbol duchowego daru przed pomnikiem Papieża Jana Pawła II w Brańszczyku przez poszczególne szkoły w parafii
·        Różaniec w intencji o rychłą beatyfikację Papieża Jana Pawła II
·        Przesłanie do dzieci, młodzieży i nauczycieli – wygłosi wójt Gminy Brańszczyk p. Mieczysław Pękul.
·        Spotkanie rekreacyjne przy ognisku – poprowadzi zespół „Dromader” z Wyszkowa pod kierownictwem p. Wojciecha Karpińskiego.
Zajęcia będą trwały od godz. 11.00 do 14.00.
 
Proszę o przekazanie zaproszenia dzieciom i nauczycielom.

Łączę wyrazy szacunku

Ks. kan. Paweł Stachecki, proboszcz


 

artkuł z Naszego Dziennika z 13-14 września 2008 r.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik


W Kościele polskim zainicjowano pod koniec sierpnia 2008 r. dyskusję nad kadencyjnością proboszczów. Kwestię tę podnoszono już w roku 1998 na II Polskim Synodzie Plenarnym w celu, jak mówiono, ożywienia duszpasterstwa i wprowadzenia pewnej "demokratyzacji" wśród duchowieństwa.

Sam termin "kadencyjność" może mieć trzy znaczenia:
– proboszcz pracuje kadencjami, np. przez 5 czy 7 lat, najpierw jedną kadencję na danej parafii, potem drugą kadencję tamże i ewentualnie dalsze, z tym że koniec kadencji stanowi pewien próg;
– proboszcz pracuje przez jedną kadencję na jednej parafii, potem kadencję na innej parafii itd.;
– i wreszcie prezbiter pracuje jako proboszcz przez jedną czy drugą kadencję, a potem wraca do stanu wikariusza.
W rezultacie termin "kadencyjność" jest niejasny, ale może zostać prawnie dopracowany.

Z historii urzędu proboszcza
Urząd proboszcza nie jest z ustanowienia Bożego – nie mylić z jego kapłaństwem – jak biskupstwo i papiestwo. Ale sięga w pewnej formie aż do II wieku, do tzw. chorepiskopów, czyli biskupów wiejskich. Na początku, jak wiemy, duszpasterstwo zorganizowane miało samo miasto, bo tylko ono liczyło się w kulturze śródziemnomorskiej i rzymskiej. Każde miasto miało biskupa. Lecz szybko okazało się, że duszpasterstwo trzeba organizować także na wsi czy na terenach podmiejskich. Trzeba więc było duszpasterzy ludu wiejskiego. A zatem biskup miasta wyświęcał biskupa dla wsi – jako chorepiskopa; chora po grecku to wieś, a episkopos – to zarządca. Chorepiskop był zależny całkowicie od biskupa miasta.
Chorepiskopi z czasem organizowali coraz szersze duszpasterstwo na wsi z grupą prezbiterów, którym przewodzili. Tak zaczęły się pierwotne "parafie", czyli probostwa. Parafia po grecku to "paroikia", czyli osiedle "blisko miasta". Przewodniczący administracyjnie tej wspólnocie pozamiejskiej nazywał się "parochus". Polskie "proboszcz" powstało z łacińskiego "praepositus" – przełożony. Lecz od początku zaistniały problemy układu duszpasterstwa parafialnego do miejskiego, biskupiego. W bardzo licznych regionach Kościoła powszechnego duszpasterstwo prowadzili duchowni ze święceniami biskupimi, co trwało aż do szczytowego średniowiecza, ale gdzie indziej przełożeni parafii coraz częściej nie otrzymywali święceń biskupich i byli tylko prezbiterami, oczywiście zawsze podległymi ściśle biskupowi miasta. Ciekawe, że w III wieku w Rzymie, w mieście liczącym blisko milion mieszkańców, Papież musiał pewne rejony miasta powierzyć grupom prezbiterów, których było tam dużo. I tak już wtedy obok parafii wiejskich pojawiły się także parafie miejskie. Formy parafii i status jej przełożonego dosyć głęboko się zmieniały w ciągu wieków, ale instytucja proboszcza, uformowana ostatecznie w późniejszym średniowieczu na bazie feudalizmu, przetrwała do dziś.

Proboszcz nieusuwalny
W duchu "demokratyzacji" już w okresie Soboru Watykańskiego II pojawiały się, choć raczej marginesowe, żądania, żeby wprowadzić kadencyjność nie tylko dla proboszcza, ale także dla Papieża i biskupów. Na przykład biskup miałby piastować swój urząd przez 5 lat, a potem zejść do prezbiterów, żeby zostać proboszczem lub nawet wikariuszem. Z Holandii dochodziły i takie propozycje, żeby z kolei i prezbiter funkcjonował jako taki tylko przez 5 lat, a potem żeby się żenił i "szedł do cywila". Powoływano się tu na pseudopsychologię, że celibat i dłuższe sprawowanie jakiejś ważniejszej funkcji deprawują człowieka osobowościowo.
W przypadku pracy kapłanów, którzy pozostają kapłanami aż do śmierci, trzeba koniecznie odróżnić zwykłe jakieś administrowanie czy funkcje niejako zewnętrzne od właściwego duszpasterzowania. Administratorzy i różnego rodzaju kierownicy mogą być zmieniani co pewien czas swobodnie. I tak się też dzieje w dykasteriach rzymskich: w diecezjach, zakonach i różnych organizacjach kościelnych, choć np. generał jezuitów wybierany jest dożywotnio. Natomiast mimo ustanowienia wieku emerytalnego nie ma kadencyjności w urzędach, przez które kapłan staje się głową, filarem i sercem Kościoła. Ponieważ parafia jest również sub-Kościołem w ramach Kościoła diecezjalnego, dlatego i proboszcz nie jest li tylko tymczasowym, prowizorycznym zarządcą, zwykłym administratorem czy urzędnikiem, lecz całą swoją osobą bierze z woli biskupa zaślubiny z parafią i staje się jej strukturą stałą.
Prawdę tę oddał wyraźnie Kodeks Prawa Kanonicznego z roku 1917, postulujący, by biskupi mianowali "proboszczów nieusuwalnych" (inamovibiles), choć i tacy mogą być w pewnych przypadkach swobodnie przez biskupa usunięci. Chodziło o umocnienie roli proboszcza i w ogóle prezbitera. Jednakże, niestety, kodeksowe zalecenie stanowienia proboszczów nieusuwalnych natrafiło na wielkie trudności, tak że w diecezjach polskich przed wojną było proboszczów nieusuwalnych najwyżej po paru w diecezji albo i nie było ich w ogóle.
Kodeks Jana Pawła II z 1983 r. poszerza postulat nieusuwalności na wszystkich proboszczów, stanowiący, że "proboszcz winien cieszyć się stałością i dlatego ma być mianowany w tym względzie na czas nieokreślony" (kan. 522). Lecz ponieważ po Soborze już w niektórych krajach wprowadzono kadencyjność, dlatego Kodeks politykę regionalną pozostawia Konferencji Episkopatu (ks. prof. Jan Dudziak). Niektórzy mówią, że nie ma dziś procedury prawnej usuwania proboszcza z urzędu wbrew jego woli. Jest to nieprawda. Owszem, nie można usunąć proboszcza zwykłym listem czy przez internet, ale w KPK jest procedura usuwania proboszcza (kan. 1740-1752). Biskup musi tylko postawić zarzuty na piśmie i zasięgnąć opinii dwóch duszpasterzy wyznaczonych przez Radę Kapłańską. Po dekrecie zwalniającym z urzędu może proboszcz odwołać się do Rzymu, ale stanowisko musi od razu opuścić, choćby nawet był ciężko chory. Oczywiście, usunięcia z urzędu nie należy mylić z przejściem na emeryturę po ukończeniu, zwykle, 70. roku życia.

Cele wprowadzenia kadencji
Kadencyjność proboszczów ma swoje cele praktyczne. Jej zwolennicy podają następujące:
– Nastąpi ożywienie duszpasterstwa parafialnego, żeby nie było starczego marazmu i bezruchu, a duszpasterz w starym miejscu się "wypala", w nowym zaś może podjąć pracę z nową energią i swobodą działań.
– Będzie sprawniejsza polityka personalna biskupów i lepsze wykorzystanie księży zdolniejszych.
– Będzie prostsze niwelowanie różnych konfliktów proboszcza z wiernymi i parafianie łatwiej obdarzą zaufaniem nowego proboszcza.
– Nastąpi większa dyscyplina i ściślejsza współpraca duszpasterska z biskupem.
– Łatwiejsze będzie wykorzystanie energii i talentów młodszych duchownych, którzy, często długo, nie mogą się doczekać pracy samodzielnej.
– Zwiększenie mobilności proboszczów m.in. po to, żeby przeciwdziałać pewnej "klasowości", kiedy to jedni są zawsze na parafiach małych i ubogich, a drudzy wiecznie na parafiach wielkich i bogatych, czyli tworzą się plebejusze i arystokracja.
– Ułatwienie odejścia z parafii z twarzą, zarówno wtedy, gdy praca źle się układa, jak i wtedy, gdy parafianie usiłują księdza "nie wypuścić".

Zdecydowana preferencja stabilności
Kanony KPK z roku 1917 i 1983, zalecające mocną stabilność urzędu proboszcza, wyrażają głęboką mądrość Kościoła: pastoralną, eklezjalną, społeczną i psychologiczną.
1. Mówiąc wprost: kadencyjność proboszcza pomniejsza w sposób oczywisty znaczenie prezbitera, jego godność, względną samodzielność, odpowiedzialność za parafię i odbiera mu jakąś pełnoprawność, czyniąc z niego tylko delegata czy nawet chłopca na posyłki, choć i proboszcz działa in persona Christi – w Osobie Chrystusa. Polski proboszcz przez wieki był równy co najmniej wójtowi czy burmistrzowi miasta.
2. Prawdziwy proboszcz to nie tylko jakiś przewodniczący grupy księży, towarzystwa czy rady parafialnej. Jest on związany z powierzoną sobie parafią na śmierć i życie powołaniem kapłańskim, miłością eklezjotwórczą, ofiarnością, wiernością. Oddaje swoim parafianom całego siebie, całą swą wiedzę, mądrość, doświadczenie i swoją jedyną samorealizację w życiu. Wrasta w daną społeczność jako jej rdzeń duchowy i zespala się z nią tym bardziej, im jest dłużej, jeśli jest akceptowany. Parafianie inaczej są związani z księdzem wikariuszem, choć bardziej go lubią towarzysko, a inaczej z długoletnim proboszczem. Proboszcz długoletni nabiera wspaniałych cech ojcowskich, kiedy wielu swoich parafian chrzcił, udzielał im Pierwszej Komunii Świętej, spowiadał ich, udzielał im ślubu, podzielał ich radości i smutki, był współuczestnikiem losów tej społeczności; kiedy wrósł w ich niszę kulturową, obyczaje, język, mentalność, orientacje polityczne, patriotyzm i w całe życie charytatywne, socjalne i duchowe.
W każdym razie nie jest to tymczasowy najemnik kościelny. Można słusznie odnieść do dobrego proboszcza słowa Pisma Świętego: "Owce słuchają głosu pasterza; woła on owce swoje po imieniu i wyprowadza je (na niwę Pańską). A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, bo nie znają głosu obcych (…). Dobry pasterz daje swoje życie za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka (…), dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach" (J 10, 3-13). Oczywiście jakieś nieporozumienia lub zatargi nie wszystkie są z winy proboszcza, jak lekkomyślni ludzie zwykli nieraz mniemać i plotkować. Zdarzają się bowiem nierzadko wilki drapieżne w samej owczarni, działające skrycie lub otwarcie przeciwko pokojowi i Kościołowi.
3. Trzeba odróżnić, jak wspominałem, znamię pasterskie od zwykłego administrowania czy dyżurowania, jak się dzieje w probostwach zespołowych. Podobnie nie wolno mieszać autentycznego przygotowania do określonej roli w życiu, do zawodu, z jakąś prowizoryczną, dyżurną funkcją. W jakimś fałszywym pędzie do "demokracji" uchodzi to nieraz uwadze nawet wybitnym środowiskom. Weźmy jeden z takich przykładów negatywnych. Studiując historię pewnego seminarium duchownego, zauważyłem, że przez trzy wieki mylono tam fachowość z prowizoryczną funkcją. Seminarium to prowadził pewien zakon. Kadencyjne były nie tylko stanowiska rektora, wicerektora, prefekta i spowiednika, ale także profesorów seminarium. Jednych i drugich zmieniano co trzy lata. Była to fałszywa "urawniłowka" z wielką szkodą dla rzeczy. Poza tym wchodziła zapewne w grę błędna zasada ascetyczna, żeby nie przywiązywać się ani do ludzi, ani do pracy czy funkcji. Co do przełożonych to można się jeszcze zgodzić, jeśli stanowią zespół zakonny i koleżeński, ale nie sposób zrozumieć kadencyjności i przemienności profesorów. Jeden profesor wykładał przeważnie kilka różnych przedmiotów przez trzy lata, potem zlecano mu inne przedmioty na następne trzy lata. Jeśli najpierw ktoś był specjalistą np. od języka greckiego, hebrajskiego lub łaciny, to po trzech latach musiał porzucić te przedmioty, uczyć np. liturgiki, homiletyki lub i prawa kanonicznego. Zresztą w instytucjach kościelnych jest nieraz do dziś taki woluntaryzm, że nieprzygotowanie czy brak odpowiednich zdolności mianowanego zastąpi łaska Boża, która idzie mechanicznie za posłuszeństwem.
Pomieszania płaszczyzn unikały natomiast – i unikają do dziś – uniwersytety. Kadencyjności podlegają zarządzający i przewodniczący: rektorzy, dziekani, dyrektorzy itp. Na Uniwersytecie Jagiellońskim do wojny wybierano rektora i dziekanów co roku. Ale nie ma kadencyjności co do profesorów, którzy stanowią substancję stałą uniwersytetu. Przygotowują się do swej specjalności zwykle przez dziesiątki lat i potem wiążą się z instytutami, katedrami, badaniami, prowadzą długo swoich magistrantów, doktorantów, habilitantów, konstruują swoją szkołę naukową. Wprawdzie Stany Zjednoczone mają u siebie pewną kadencyjność profesorów – na pięć lat, z możliwością ponawiania tej pięciolatki, jeśli będą dobre opinie studentów – ale ostatecznie grają tu rolę względy komercyjne.
4. Probostwo, jeśli jest kadencyjne, zwłaszcza krótkokadencyjne, narusza jedną z podstawowych zasad życia, a mianowicie zasadę poczucia bezpieczeństwa. Jest to zasada nie tylko psychologiczna, ale i społeczna. Na stanowisku ważnym, trudnym, wymagającym oddania się w całości i usensowiającym życie konieczna jest stabilizacja i długa niezagrożona perspektywa. Nominacja zaś nieudana – z tym są faktyczne problemy – i tak może być w każdej chwili odwołana. Tymczasem po nominacji na kadencję, powiedzmy pięcioletnią, kapłan staje się prawdziwym proboszczem może dopiero w piątym roku. Ważniejsze dzieła podejmuje i prowadzi ciągle z drżeniem, czy go nie odwołają lub czy mu przedłużą kadencję. W pięciolatce nie sposób się zmieścić, gdy ktoś buduje kościół, plebanię lub inny budynek kościelny. Zwykle następca będzie miał inną koncepcję budowy. Jeszcze trudniej może być z szybkim zdobyciem zaufania ze strony parafian. Trudno jest z odbudową duchową parafii, a nawet z prowadzeniem różnych akcji kościelnych i społecznych. Nowy proboszcz nie zna ludzi, nie wie, jak się obracać w urzędach, niełatwo chwyta potrzeby parafian. Trzeba czasu na poznanie środowisk społecznych, kulturalnych i politycznych, a także zwyczajów i różnych osobliwości pobożnościowych. W Austrii nie tak dawno w pewnej parafii wierni wyrzucili księdza polskiego za to, że wprowadził nabożeństwo różańcowe.
Wprawdzie kuria stara się dobierać odpowiednich ludzi do konkretnych parafii, ale polityka personalna jest szalenie trudna, dużo jest pomyłek; biskupi mają z tym najtrudniej. Jakże trzeba też liczyć się z ambicjami człowieka. Król francuski Ludwik XIV miał mówić: ilekroć na stu kandydatów na wyższe stanowisko mianuję jednego, to zyskuję 99 wrogów i jednego niewdzięcznika. Nie mówię już o trudnościach nominacyjnych w krajach, gdzie nominacje zatwierdza państwo. Władze mogą nowego kandydata nie zatwierdzić, jak to było u nas za PRL. Wielu sądzi, że takie sytuacje już się nie powtórzą, ale są jeszcze takie w niektórych krajach świata, a zresztą i w UE, gdzie nie tylko spycha się Kościół na forum prywatne, ale chce się nim zarządzać, o czym świadczy atak Parlamentu Europejskiego z dnia 4 września 2008 r., zakazujący Kościołowi obrony życia i stosowania w życiu publicznym katolickiej etyki. Ateizm publiczny ma zawsze charakter terrorystyczny.
5. Owszem, w niektórych krajach jest lub była kadencyjność: w Niemczech wynosi 10 lat, w Italii – 9, w USA – 5 lat. Ale w tych krajach proboszczowie są na pensji i różne inwestycje są prowadzone z puli państwowo-kościelnej. Dlatego proboszczowie są tam jedynie urzędnikami czy funkcjonariuszami, nie są wewnętrzną strukturą społeczności wiernych. Przy tym każdy otrzymuje tę samą taksę, czy pracuje, czy nie pracuje, czy pracuje na parafii olbrzymiej czy małej. Toteż wielu księży ucieka z dużych parafii, bo jest tam więcej pracy. Ponadto parafie tam podlegają w dużej mierze świeckim. To oni są właściwymi proboszczami, a proboszcz jest jedynie liturgiem i takim Don Kichotem religijnym bez realnego znaczenia. Taki zatem może być zmieniany co miesiąc. Z powodu braku księży w Niemczech "proboszczami" bywają przeważnie kobiety, które rządzą żelazną ręką, nie dopuszczają do żadnej demokracji i przy tym tworzą już jakieś inne chrześcijaństwo. Gdzie rządzą jeszcze księża, to kadencyjność jest fikcją, podobnie jak i emerytura. Z powodu braku kapłanów biskupi tu i ówdzie prawie na kolanach proszą proboszcza po siedemdziesiątce, żeby pracował dalej. A trzeba zwrócić uwagę, że już i u nas z powodu ateistycznego liberalizmu liczba powołań szybko spada.
6. Księża jako ludzie nie są ani z papieru, ani wszyscy nie są straceńcami całopalnymi. Mają swoje określone osobowości i swoją zdrową ambicję. Kapłaństwo nie przekreśla silnej osobowości, a raczej ją bardziej wzmacnia. Niektórzy utopiści psychologiczni powiadają: niech proboszcz po pięciu latach zostanie znów wikariuszem, bądź w tej samej parafii, bądź w innej, biedniejszej. Jest to myśl w duchu zemsty proletariatu: zniszczyć i podeptać wyższego. Czy może być ktoś generałem sztabowym, a po pięciu latach już tylko adiutantem majora lub czyścić mu buty? Powtarzam: w zakonnych probostwach zbiorowych, zespołowych, może jeden być proboszczem przez miesiąc, a drugi przez drugi miesiąc. Ale to nie jest właściwe probostwo, jest to duszpasterstwo pielgrzymkowe lub objazdowe. Jest to po prostu "parafia zakonna", wydzierżawiona jakby od diecezji. Na Soborze dyskutowano o możliwości diecezjalnych probostw grupowych, gdzie księża mieszkają razem i obsługują kilka parafii wokoło. Ale to nie przeszło ze względu na osłabienie więzi duchownego z daną parafią.
7. Oczywiście, nie każdy nadaje się na proboszcza. A każdy ksiądz musi do niego dorosnąć wiekiem, osobowością, mądrością, doświadczeniem i zmysłem ojcowskim. Trzeba też mieć specjalne cechy gospodarza parafii. Przy tym należy pamiętać, że typowy polski proboszcz jest epigonem dobrego dawnego szlachcica: ma poczucie niezależności, godności, honoru, misji duchowej. Ma plebanię zawsze dla wszystkich otwartą, jest gościnny, zawsze czymś poczęstuje, nie tak jak np. w Austrii, gdzie księdza gościa po Mszy Świętej nie poczęstuje nawet herbatą. Proboszcz polski jest patriotą, ma zmysł społecznikowski, podejmuje różne ważne inicjatywy i działania nie tylko kościelne, ale i socjalne, jest promotorem życia wiejskiego i robotniczego. Orientuje się w polityce. Wspiera szkolnictwo, dobre obyczaje, kulturę. Organizuje opiekę nad ubogimi, chorymi, wykluczonymi i wspiera różne akcje w czasie kataklizmów i katastrof. Gra rolę psychologa w wielkich nieszczęściach. Godzi zwaśnione małżeństwa i rodziny, zwalcza patologie społeczne. Służy radą władzom i instytucjom świeckim. Jest ojcem dla młodych, bratem dla dorosłych, synem dla miejscowych patriarchów i bohaterów narodowych. Przede wszystkim buduje Kościół Chrystusowy, jest prawą ręką biskupa w parafii i reprezentantem Kościoła powszechnego. Może to wszystko czynić w sposób bardziej radykalny ewangelicznie niż władza diecezjalna, która musi byś związana pewną ogólną dyplomacją i kompromisami.
Kadencyjność urzędu proboszczowskiego, zwłaszcza krótkoterminowa, nie oznacza pozytywnej demokracji lub jakiejś formy sprawiedliwości wśród kleru, lecz jest raczej spłyceniem tego fundamentalnego urzędu i rozluźnianiem więzi duszpasterskiej z instytucją Kościoła. Dlatego, moim zdaniem, w Polsce powinna być zaniechana.


 

    Salos – sportowa grupa krzewiąca sport i wypoczynek na świeżym powietrzu dla zdrowych dzieci i młodzieży. W tym tygodniu – w sobotę 13.09. o g. 11.00 odbędzie się pierwsze spotkanie wszystkich chętnych do nauki jazdy konnej. Mamy do dyspozycji dwa konie, na których pod kierownictwem nauczyciela możemy uczyć się jazdy konnej.

·         Są to konie przyuczone do hipoterapii; zachęcamy rodziców dzieci z porażeniem mózgowym do podjęcia takiego leczenia. Warunki uczestnictwa w tej grupie będą określone w sobotę na spotkaniu.
 

FUNDACJA POMOCY DZIECIOM NIEPEŁNOSPRAWNYM
Organizacja Pożytku Publicznego
1% Aby przekazać jeden procent podatku na Fundacja Hipoterapia w Warszawie zapisz niezbędny do tego numer: KRS 0000091766

 
 

 

"Koń niech z koniem ciągnie, a wół z wołem."
"Polskie przysłowia…"

1% jeden procent przekaż na organizacje pożytku publicznego OOP Fundacja HipoterapiaRok 2008 był czwartym rokiem możliwości korzystania Fundacji z wpłat 1% podatku naszych przyjaciół i sponsorów.
Po raz pierwszy w tym roku wpłaty te przekazywane są przez Urzędy Skarbowe bez wymieniania darczyńców.
Pragniemy więc tą drogą podziękować z całego serca wszystkim bezimiennym darczyńcom, którzy wsparli statutową działalność naszej Fundacji, czyli rehabilitację metodą hipoterapii dzieci i młodzieży z różnymi schorzeniami i zaburzeniami rozwoju.
Zapraszamy też do odwiedzania naszej strony internetowej, gdzie co roku publikujemy raport z naszej działalności wraz z rozliczeniem finansowych otrzymanych dotacji.
Prosimy nie zapomnijcie o nas również w roku przyszłym.
W imieniu Podopiecznych i Zarządu
Fundacji HIPOTERAPIA
Anna Strumińska
Prezes Zarządu

Piknik z Płajem
Powitanie lata
odbędzie się 13 czerwca (piątek) 2008 r.
w godzinach 17.00 – 19.00
w ośrodku hipoterapii
przy ul. Nowoursynowskiej 100

W PROGRAMIE:
wielka loteria fantowa
aukcja dzieł różnych
gry i zabawy ruchowe
przejażdżki konne
małe co nie co
oraz wiele innych atrakcji
Zapraszamy wszystkich serdecznie!

Polskie Towarzystwo Hipoterapeutyczne i Fundacja Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym HIPOTERAPIA zaprasza serdecznie na konferencję hipoterapeutyczną "Z koniem łatwiej", która odbędzie się w dniach 15-16 listopada 2008 roku w Warszawie.

Konferencja zorganizowana z okazji XX-lecia istnienia ośrodka hipoterapii Fundacji Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym HIPOTERAPIA zaprezentuje dorobek zespołu terapeutycznego Fundacji oraz zaproszonych gości zagranicznych.

Bliższe informacje o warszawskim spotkaniu hipoterapeutycznym ukażą się wkrótce na stronach internetowych Fundacji www.hipoterapia.org i Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego www.pthip.org.pl.

 


OPINIE

2008-07-28 16:24:00
czesc wiem ze mozna zrobic kurs hipoterapi w osrodku jezdzieckim w toporzysku, organizuja tam równiez kurs instruktora jazdy konnej. super osrodek polecam

 

Dodaj do Ulubionych

English   Deutsch   Flaga FR


ABC hipoterapii   ZAMÓW !


 Nasze aktualności
 
 

 
Jesteś Gościem
od 25-05-2002

Usługi hostingowe zapewnia Pro Futuro SA

 
Projekt i wykonanie: Grzegorz Szostek
 

7 września 2008 r.,
Koronacja Figury Matki Bożej Loretańskiej
godz. 6.00 Msza Święta w Sanktuarium z XXIII Niedzieli zwykłej
7.00-11.45 Witanie i przyjmowanie pielgrzymów przybywających do Sanktuarium
8.00 Msza Święta przy ołtarzu polowym z XXIII Niedzieli zwykłej
9.00-11.45 Loteria Fantowa
9.30 Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP
10.00 Przywitanie przybyłych grup pielgrzymów
10.10 Różaniec – Rozważanie części chwalebnej różańca ze śpiewem w wykonaniu Scholi "Kropelki" z Parafii Narodzenia Matki Bożej
w Mińsku Mazowieckim

10.45 Litania Loretańska – śpiew wszystkich zebranych z towarzyszeniem Orkiestry VICTORIA z Parafii Matki Boskiej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie

11.00 Komunikaty
11.10 "Koroną Maryi Jezus" – modlitwa, rozważania i śpiewy dedykowane Matce Bożej Loretańskiej
11.50 Bezpośrednie przygotowanie do Eucharystii
12.00 Msza Święta sprawowana pod przewodnictwem Józefa Kard. Glempa, Prymasa Polski, podczas której homilię wygłosi
i obrzędu koronacji dokona biskup warszawsko-praski Arcybiskup Henryk Hoser SAC
Oprawa muzyczna – Chór Sióstr Loretanek
– Schola "Kropelki" z Parafii Narodzenia Matki Bożej w Mińsku Mazowieckim
– Soliści i Orkiestra VICTORIA z Parafii Matki Boskiej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie
– Wylosowanie głównej nagrody Loterii fantowej
– Koncert pieśni maryjnych i piosenek religijnych – VICTORIA, Nowicjat Sióstr Loretanek, inne grupy pielgrzymkowe
15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego

16.00 Msza Święta przy ołtarzu polowym z XXIII Niedzieli zwykłej


 

Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej

Początki sanktuarium maryjnego w Loretto sięgają 1928 roku. Wówczas ks. Ignacy Kłopotowski, założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek, ówczesny proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie, zakupił od dziedzica Ziatkowskiego duży majątek pod nazwą Zenówka, położony nad rzeką Liwiec, w odległości 60 kilometrów od stolicy. Dnia 27 marca 1929 roku zmieniono urzędową nazwę miejscowości na Loretto, nawiązując w ten sposób bezpośrednio do Sanktuarium Świętego Domku Matki Bożej w Loreto (pisane przez jedno „t”) koło Ankony we Włoszech.
Święty Domek w Loreto, a właściwie jego ściany, zostały przywiezione z Ziemi Świętej do Europy przez krzyżowców. Jak mówi tradycja, w domku tym żyła Matka Boża i Pan Jezus, stąd jego wielkie znaczenie dla chrześcijaństwa. Początkowo umieszczono go w Jugosławii, później przeniesiono do Włoch, w okolice Ankony i postawiono w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loreto. Jednocześnie z postawieniem Domku, w ołtarzu umieszczono figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Rzeźba posiada dwie charakterystyczne cechy: jedna dalmatyka okrywa dwie postacie, a twarze Matki Bożej i Dzieciątka mają ciemne oblicza. W 1981 roku do polskiego Loretto sprowadzono wierną kopię tej figury.
Na początku w Loretto była skromna kapliczka w lesie, którą następnie przeniesiono do murowanego budynku. Z uwagi na wzrastającą liczbę wiernych przychodzących na nabożeństwa zaczęto myśleć o wybudowaniu dużej kaplicy poświęconej Matce Bożej Loretańskiej. Prace rozpoczęto w 1952 roku. Pomimo utrudnień ze strony władzy komunistycznej w 1959 roku kaplica była już w stanie surowym. Pierwsza Msza święta została odprawiona 19 marca 1960 roku. Prace nad wykończeniem kaplicy trwały przez wiele lat. W 1971 roku wykonano elewację zewnętrzną, umieszczając na frontonie grafikę przedstawiającą Matkę Bożą Loretańską z napisem: „Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i Matce Bożej Loretańskiej 1971’’.
Ostateczny wystrój nadał kaplicy artysta Jerzy Machaj, a jej poświęcenia dokonał 19 lutego 1984 r. ks. bp Jerzy Modzelewski. Początkowo kaplica była pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej, a od momentu sprowadzenia z Włoch figury Matki Bożej Loretańskiej – jest pod wezwaniem Matki Bożej Loretańskiej.
Obecnie w Loretto mieści się klasztor sióstr loretanek i dom nowicjatu, dom dla starców pod nazwą „Dzieło Miłości im. Ks. Ignacego Kłopotowskiego”, domy rekolekcyjne, wypoczynkowe, kolonijne.
Odpust w Loretto odbywa się w niedzielę po 8 września, święcie Narodzenia Matki Bożej. Sanktuarium w Loretto jest coraz częściej celem pieszych pielgrzymek z okolicznych dekanatów i parafii. Wierni przybywają tu, aby modlić się przed figurą Matki Bożej Loretańskiej i przy grobie Sługi Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego.
 

Ważne!

W przyszłą niedzielę, 07 września,  w Porębie – Gminne Dożynki, Msza św. o g. 11.00. Nie będzie u nas sumy o g. 12.00; Procesję Eucharystyczną odprawimy po Mszy św. o g. 16.00; Pan wójt zapewnia podwiezienie autokarem wszystkich chętnych; autokar ruszy o g. 10.00 z Turzyna przez Brańszczyk, Budy Nowe i Tuchlin do Poręby. Drugi autokar o g. 10.00 zbierze chętnych z Trzcianki od lasu do Brańszczyka i przez Niemiry – Knurowiec zawiezie do Poręby. Dożynki – to dziękczynienie za plony, za chleb, za pracę rolnika na ziemi. Zorganizujmy wieńce dożynkowe z każdej miejscowości tym gorliwiej że udajemy się do sąsiedniej parafii, swoją obecnością uszanujmy trud pracy pokoleń na wsi, a zapowiada się ciekawy program, wspólne przebywanie na modlitwie i ze soba.