Archiwa

Linki

29 sierpnia
Męczeństwo św. Jana Chrzciciela

 

Męczeństwo św. Jana Chrzciciela

Jan Chrzciciel był jedynym synem kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Najświętszej Maryi Panny. Jego cudowne narodzenie i posłannictwo zwiastował Anioł Gabriel Zachariaszowi, kiedy ten sprawował w świątyni swe funkcje kapłańskie. Do chwili urodzenia dziecka Zachariasz był niemy za to, że nie chciał dać wiary słowom anioła. Odzyskał mowę dopiero w momencie nadawania imienia swemu dziecku. Jan urodził się sześć miesięcy przed narodzeniem Chrystusa. Nie znamy z całą pewnością miejsca jego urodzenia. Tradycja wskazuje jednak, że było nim Ain-Karim, ok. 7 km na zachód od Jerozolimy.
Bardzo wcześnie, może już w dzieciństwie, Jan udał się na pustynię. W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza rozpoczął swą misję poprzednika i zwiastuna Zbawiciela. Czynił to na pustkowiu, nad Jordanem, w Betanii, później w Ainon niedaleko Salim. Zjawienie się Jana i jego wystąpienia rozeszły się szerokim echem po Palestynie i okolicznych krajach. Sprawiła to wiadomość, że oczekiwany Zbawiciel już pojawił się na ziemi. Jan prowadził pokutniczy i pustelniczy tryb życia. Chrzcił wodą ciągnące do niego tłumy. Ochrzcił również Jezusa.
Wielokrotnie widział Go i świadczył o Nim wobec ludu: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata". Na jego działalność zwracała uwagę starszyzna żydowska, która zajęła stanowisko wyczekujące.

Głowa św. Jana Chrzciciela Zainteresował się nim także władca Galilei, Herod II Antypas. Być może sam św. Jan udał się do niego, by rzucić mu w oczy: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". Rozgniewany władca nakazał go aresztować i osadzić w twierdzy Macheront. W czasie uczty urodzinowej pijany król pod przysięgą zobowiązał się córce Herodiady, Salome, dać wszystko, o cokolwiek poprosi. Ta po naradzie z matką zażądała głowy Jana Chrzciciela. Zginął on ścięty mieczem. Był ostatnim prorokiem Starego Testamentu.

Jan Chrzciciel jest jedynym świętym, którego Kościół czci w ciągu roku dwukrotnie: 24 czerwca – w uroczystość jego narodzenia, i dziś, 29 sierpnia, we wspomnienie jego męczeńskiej śmierci.

Dużo więcej informacji o św. Janie Chrzcicielu można znaleźć także pod datą 24 czerwca.

Więcej informacji:

Ks. Tomasz Horak
Prorok znad Jordanu
Kliknij tutajFormat HTML

bp Kazimierz Romaniuk
"Wśród narodzonych z niewiasty nie pojawił się nikt, kto byłby większy od Jana Chrzciciela"
Kliknij tutajFormat HTML

Ks. Mieczysław Maliński
Genialny Jan Chrzciciel
Kliknij tutajFormat HTML

Ks. Jerzy Szymik
Podobny do Jana Chrzciciela
Kliknij tutajFormat HTML

Bp Jan Szlaga
Meczet Omajjadów – relikwie św. Jana Chrzciciela
Wypowiedź o śmierci, grobie i relikwiach św. Jana Chrzciciela
Kliknij tutajFormat Real Audio

 

 

 Pijana Tradycja

warto przeczytać! 

Może znajdziemy odpowiedź na to, co się stało 15 sierpnia, na tzw. "Bezalkoholowym festynie" – zachęcamy do obejrzenia galerii

drukujemy za "Naszym Dziennikiem" z 26 sierpnia 2008 r.

Gdybym miał wypić zawartość wszystkich butelek, które chcą mi podarować wdzięczni pacjenci mojego oddziału, chyba nie trzeźwiałbym przez rok – wyznał mi jeden z moich przyjaciół lekarzy. Trafiło na abstynenta. Częściej jednak nie ma tak dobrze. Znam wielu ludzi – znakomitych rzemieślników, dobrych dziennikarzy, lekarzy, którym nadmiar "okazji" świetnie usprawiedliwionych, zawsze uzasadnionych i wyjątkowych zniszczył życie. Przegrali z polską pijaną tradycją.

Odwdzięczanie się alkoholem za opiekę szpitalną, nagradzanie "flaszką" dobrze wykonanej roboty, czczenie rocznic, urodzin, spotkań rodzinnych toastami i pijaństwem – to obrazki doskonale znane z codzienności. Zdecydowana większość osób jest niepomiernie zdziwiona, gdy pokazuje się im absurdalne strony odbijającej się pijacką czkawką polskiej zwyczajowości. Padają wtedy różne argumenty: – Przecież tak było od zawsze! A co to, już wypić nie można? Za swoje piję! Jak nie postawię, obrażą się. Flaszka po zalaniu fundamentów, po postawieniu tzw. wiechy na dachu jest konieczna, bo jak nie, to się krokwie "rozeschną", beton "skruszeje", a nieopity nowo kupiony samochód na pewno się zepsuje. To norma. Pijana norma.

Rodacy na rauszu
Pijak – w powszechnym odczuciu – to ten, kto leży na chodniku, poobijany i cuchnący moczem, trzymający w ręku pustą butelkę po taniej, importowanej zza Buga wódce. Mija się go z odrazą, ewentualnie kiwa się głową, rozpoznając w nim hydraulika, tynkarza, stolarza, któremu jeszcze rok temu prawiło się komplementy (rzecz jasna przy "rozpijanej" właśnie flaszeczce po skończonym remoncie domu), że jest prawdziwą "złotą rączką" i na wszystkim się zna. Teraz – cóż – popłynął. Jego problem. Szkoda faceta. A tak się dobrze zapowiadał…
Czy aby na pewno tylko jego problem? Ilu ludzi stoczyło się na dno, ponieważ przy każdej okazji częstowano ich alkoholem? ("Tylko jeden, nic się przecież nie stanie, taką okazję trzeba uczcić!".) Ba, płacono alkoholem za wykonaną pracę! Uczyniono go wszechobecnym towarzyszem, symbolem życzliwości, hojności i gościnności. Dlaczego tak trudno nam zrozumieć, że odpowiedzialność za człowieka, który dziś może jeszcze broni się przed codziennym piciem, ale jutro już sobie odpuści, nie da rady, leży i w naszych rękach? A przecież tak nie musi być. – Zapłać uczciwie za wykonaną pracę, podziękuj, podejmij obiadem – nie musisz butelką "uważniać" każdej okazji. Czy polska tradycja gościnności musi ciągle być na niekończącym się rauszu?

"Kulturalne" picie
W przekonaniu ogółu na dużo większy szacunek od "zwyczajnego" pijaka z rogu ulicy czy spod budki z piwem zasługuje ten, kto potrafi pić "kulturalnie". Nie w parku czy za sklepem geesowskim, ale elegancko – przy stoliku w dobrej restauracji, nie pospolitą "czystą", ale whisky, brandy czy koniak. Nawet pijacki bełkot w luksusowej knajpie brzmi jakby subtelniej, mniej razi, a chwiejący się, pijany pan w eleganckim garniturze, zamawiający Mercedestaxi jest przedmiotem wręcz podziwu…
Jest jeden "pewniak" w programach wszelkiej maści kabaretów (dziwię się ludziom, że to im się jeszcze nie znudziło) – obojętnie czy to będzie przegląd opolski, czy pierwsze próby małych artystów podejmowane w podstawówce: to parodiowanie pijaka. Śmieją się wszyscy: widzowie amfiteatru, telewidzowie w domach, dzieci w klasie i nawet zawsze poważna pani… Śmieją się, choć powinni płakać. Temat nigdy się nie znudzi, niedorzeczności bełkotane przez bohatera powodują salwy śmiechu – wszystko mu wolno powiedzieć, zrobić, może się chwiać i przewracać – pełna wolność! Dzieci nie rozumieją, ale skoro inni się tak znakomicie bawią… Cóż innego pozostaje, jak tylko śmiać się razem z nimi! Pierwszy krok w zaszczepianiu pijanej tradycji młodym Polakom został wykonany: brzydota została nazwana sztuką, bełkot – zaakceptowany jako jeden ze sposobów komunikacji, utożsamiony z mową polską, nienormalność okraszona podrasowanym promilami humorem – pełnoprawną cząstką rzeczywistości. Już nie będzie raził pijany człowiek leżący na ulicy – najwyżej będzie śmieszny. Pod warunkiem, że to nie będzie tatuś, który wróci do domu w środku nocy, po trzaśnięciu drzwiami skrzyczy mamusię, może ją uderzy, a potem uśnie w ubraniu i zsika się w pościel. Ale tego już nie pokażą w kabarecie. Bo tam się idzie po to, by się dobrze bawić. Ból, upokorzenie i łzy nie mają tam rezerwacji.

Czym skorupka za młodu…
Pamiętam dojazdy do liceum wiele lat temu. W poniedziałkowe poranki na przystanku autobusowym zawsze dominował jeden temat: ile kto wypił na sobotniej dyskotece i kto ma mocniejszą głowę. – My obaliliśmy dwie butelki we trzech i doprawiliśmy piwem! – zabrzmiało z jednego kąta. – Co tam! – odparował niepozorny blondyn. – My wypiliśmy dwa razy tyle! A ile zabawy było, gdy Mariusz pod oknem padł! Poległ. Mamy mocne głowy, no nie? Zapanowała cisza. Nie było w niej politowania, współczucia. Może bardziej zazdrość i podziw nastolatków. Wyznanie im zaimponowało – następnym razem będzie lepiej. Nie poprzestaną na dwóch głupich flaszkach. Młody człowiek walczy do końca! Nie poddaje się łatwo! Tu chodzi o honor przecież.
Kim będą za kilka – kilkanaście lat? Jak skończą?…
Wiem – przerysowuję, szkicuję zbyt mocne kontrasty. Dla jednych to śmieszne, inni odnajdą tu siebie. To wszystko obrazy z życia. Dobrze, że coraz częściej dziś już nie wypada (nie jest w dobrym tonie) zsunąć się na weselu pod stół, w wielu środowiskach panuje moda na niepicie. Ale to za mało. Moda nie jest w stanie unicestwić zwyczajów, które kształtowały tradycję przez wiele setek lat. Tu potrzebna jest solidna, trwała aksjologia, czujność i wielka, organiczna praca, w którą włączyć winni się wszyscy. Nie wystarczy napiętnować skutki – koniecznie należy sięgnąć do przyczyn. Alkoholizm to choroba emocji. Niemożność poradzenia sobie z nimi, przy słabej woli, wewnętrznym zagubieniu, osamotnieniu, wypaleniu jest zwykle początkiem nieszczęścia. Cóż może zaoferować świat ciągle zmieniających się nastrojów i mód, kwestionujący logikę krzyża, wyznaczający nowe standardy? Co się kryje poza nimi? Pustka. W niej czai się straszna, kosmata samotność. Aby o tym nie myśleć – trzeba zapić. Koło się zamyka.

Bąbelki na niby
Życie składa się z drobiazgów. Zlekceważenie któregokolwiek może doprowadzić do tego, że cały trud pójdzie na marne. Nie spada się na dno w ciągu miesiąca, roku. Ten proces trwa dość długo. Zaczyna się od niepozornych sytuacji, czasem bardzo wcześnie, już w przedszkolu. Nie, nie, oczywiście maluszkom nikt nie serwuje piwa czy wina do obiadu – nikt normalnie myślący tego nie czyni. Co robi młoda mamusia? Kupuje dzieciom szampan bezalkoholowy! Wygląda jak prawdziwy, choć to tak naprawdę lekko zgazowany sok truskawkowy czy malinowy – ale korek strzela jak prawdziwy! Są nawet kieliszki. Niech maluchom nie będzie smutno, gdy dorośli będą wznosić kolejne, coraz bardzo hałaśliwe toasty! Niech podnoszą kieliszki razem z nimi! Niech piją do dna! Co śmielsze i bardziej elokwentne będą nawet, ku uciesze kolegów i koleżanek z przedszkola, udawać pijanego. Będzie kolejny powód do dumy dla rodziców: – Jakież to nasze dziecko zabawne i inteligentne! Goście przytakną.
Świat przyśpieszył. Tylko czy aby na pewno we właściwym kierunku?
Powie ktoś: co w tym złego, że strzeli butelka dziecięcego szampana? Przecież to nie alkohol. To tylko jeden z rekwizytów. Biedni rodzice. Problem nie polega na tym, że coś udaje wyskokowy trunek – sedno leży w tym, iż już kilkuletnie dziecko nasiąka przeświadczeniem, że każda impreza, każda domowa uroczystość musi być zaprawiona alkoholem. Że alkohol jest koniecznym elementem dobrej zabawy, rozpogadza smutne na co dzień twarze. Absorbuje – zwykle w sposób nieuświadomiony – zwyczaj. Nasiąka pewną kulturą, przejmuje wzorce zachowań. Minie niewiele czasu, kiedy pociecha sięgnie po pierwsze piwo, pierwszego drinka – z czystej ciekawości, aby osobiście przekonać się, co tak bardzo zaróżowia policzki rodzicom, ciociom i wujkom. Nie będzie mu to smakować, ale i to się z czasem zmieni. Potem przyjdą półmetki, studniówki i wtedy już nie będzie oporów, by tak wielkiej uroczystości nie okrasić "poprawiaczem" nastroju. Wypić więcej niż kolega, tzn. być bardziej dorosłym i godnym szacunku. Być trendy! Wiadomo – kto nie pije, ten donosi! Błędne koło zatoczy krąg. Pijana tradycja ruszy dalej w sztafecie pokoleń.
Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nasza obyczajowość jest lekkomyślna i pusta. Podważa sensowność wszelkiej profilaktyki przeciwalkoholowej, deprecjonuje (bywa, że ustami najbliższych) nawet przyrzeczenia abstynenckie podejmowane przez dzieci podczas Pierwszej Komunii Świętej, odnawiane po przyjęciu sakramentu bierzmowania. Wejście w dorosłość i "osiemnastka" musi być alkoholowa – bywa, że rodzice na ten czas opuszczają dom, by dzieci nie krępować (może się mylę, może przesadzam, ale trochę jest tu analogii z piłatowym umyciem rąk). Różnie się wtedy dzieje. Presja jest tak wielka, że młodzi ludzi boją się jej przeciwstawić. Zamienia się w terroryzm, któremu tylko nieliczni potrafią się oprzeć. Piją chłopaki i dziewczyny – swoiste "równouprawnienie" dotarło i tutaj. W dorosłym życiu idzie już gładko, tym bardziej że przedawkowanie alkoholu często zamiast politowania wzbudza współczucie i szczególną więź solidarności: wszak fortuna kołem się toczy – dziś ty, jutro ja… Na porządku dziennym jest tolerancja w społeczeństwie potencjalnych zabójców, którzy siadają za kółko kierownicy – bo wypili przecież tylko "troszkę" i nic się nie stanie, a do domu niedaleko. Bohaterem jest ten, kto w porę ostrzeżony przez CB-radio ominie patrol policyjny. Nie dał(a) się złapać. Zuch!

Konsumenci przyszłości
Od lat toczy się dyskusja, jak wielki wpływ na nadużywanie alkoholu ma reklama. Kwestia dostępności alkoholu pojawia się zawsze przy okazji analizy przyczyn powstawania problemów alkoholowych. Od lat specjaliści gromadzą dowody świadczące o jej znaczącym wpływie na wzrost spożycia alkoholu. Nawet jeśli niektórzy metodolodzy zalecają ostrożną interpretację takich badań, zwracając uwagę, iż siła oddziaływania reklamy jest modyfikowana przez kontekst społeczny, rodzinny, nie sposób zaprzeczyć trafności obserwacji, zgodnie z którymi ograniczenie dostępności alkoholu, jego reklamy, wiąże się ze zmniejszeniem liczby problemów alkoholowych, zaś ich wzrost – ze zwiększeniem. Niewiarygodnie brzmią zapewnienia producentów piwa, że ich reklama nie jest adresowana do młodych ludzi. Skoro tak, to dlaczego tak wielkie środki finansowe są inwestowane w kosztowne kampanie reklamowe? Dlaczego tak misternie są konstruowane, grając na uczuciach i tęsknotach młodych ludzi? Koncerny piwowarskie są w stanie sponsorować niemalże każdą imprezę plenerową, pod warunkiem wszakże, że zostaną tam rozstawione namioty piwne i że logo firmy będzie widoczne na każdym kroku.
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych alarmuje na swoich stronach internetowych: "Pierwotna, informacyjna funkcja reklamy w przypadku produktów alkoholowych została zastąpiona przez promowanie określonego stylu życia. Grupa docelowa, jaką jest młodzież, stanowi dla przemysłu alkoholowego bardzo ważny rynek, ponieważ są to ‘konsumenci przyszłości’. Alkohol prezentowany w reklamach zapewnia przepustkę do grupowej akceptacji – jednego z najważniejszych elementów życia społecznego młodych ludzi". Agencja zwraca dalej uwagę na szczególny charakter i techniki reklamy, które wykorzystują styl życia młodzieży, seks, sport i zabawę, pragnienie bycia silnym, bogatym. Producenci napojów alkoholowych koncentrują się na wytworzeniu nawyku sięgania po alkohol u jak najmłodszych konsumentów. Cel jest oczywisty: zbudowanie swoistej więzi, zakodowanie lojalności w umysłach przyszłych klientów wobec konkretnej marki. Przykładem tego zjawiska może być wykorzystanie renomowanych drużyn sportowych jako nośnika reklam oraz umieszczanie logo producentów alkoholu na koszulkach zawodników. Pozytywne nastawienie do klubu sportowego, społeczne funkcjonowanie piłkarzy jako idoli (wszechobecne w pokojach młodych ludzi plakaty – oczywiście na koszulce jest logo kompanii piwowarskiej), asocjacje z tym związane (dynamizm, siła, odniesiony sukces itp.) automatycznie przechodzą na markę alkoholu znajdującą się na koszulkach graczy. Proste?
To tylko migawki. Przykłady można by mnożyć. Polska pijana tradycja ma się całkiem dobrze i nie zanosi się na to, że rychło się to zmieni. A może jednak?… Od kogo to zależy? Odpowiedź jest bardzo blisko. Wystarczy spojrzeć w lustro.
ks. P. S.


 

 

 

20 sierpnia

Dzisiaj od g. 17.00 odprawimy całodobową adorację Najświętszego Sakramentu. Rozpoczniemy Mszą św. Wynagradzającą Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu NMP za grzechy nasze, naszej parafii i Ojczyzny.

Mamy za co Pana Boga przepraszać! Mamy za co Panu Bogu dziękować!

Tyle na świecie niepokoju, wojen i nieszczęść, ostatnie trąby powietrzne wyrządziły tyle szkód – nas Boskie Serce chroni, ocala – zechciejmy za to podziękować.

Adoracja  w środę od g. 17.00 do północy w kościele.

Od północy do g. 6.00 w kaplicy Domu Sióstr Rodziny Maryi;

od g. 6.00 do 12.00 w Domu Seniora nad Bugiem;

od g. 12.00 do 17.00 w Domu Pomocy Społecznej.

Tak modlimy się w każdym miesiącu, zawsze 20 dnia od g. 17.00. O każdej pełnej godziny mówimy cząstkę Różańca świętego.

Nie żałujmy chwili czasu na modlitwę, weźmy do kościoła dzieci, zapraszamy młodzież – niech to będzie nasze wspólne adorowanie Jezusa.

 


 

 

warto przeczytać! Może znajdziemy odpowiedź dlaczego władze unikają udziału w Uroczystościach Cudu nad Wisłą .

drukujemy za "Naszym Dziennikiem" z 20 sierpnia 2008 r.

Polska między historią a geopolityką

NAJWAŻNIEJSZA DECYZJA PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO


Zbrojna agresja ogromnej Rosji na maleńką Gruzję przypomniała światu, z kim ma do czynienia. Tylko ślepi, naiwni, ignoranci albo politycy i publicyści na usługach Moskwy mogli twierdzić, że Rosja jest normalnym demokratycznym państwem, bo przecież Stalin nie żyje, upadł komunizm, rozpadł się ZSRS i nie ma już KGB. Tak nie jest! Rosja XXI wieku jest realnym i formalnym spadkobiercą zbrodniczego caratu i komunistycznego imperium zła. Rosja generała Putina posługuje się brutalną siłą swej armii, tak jak tamte reżimy. Rosyjska dyplomacja to synonim perfidnego kłamstwa, obłudy i manipulacji. To też tradycja carska i sowiecka. Oto prezydent Dmitrij Miedwiediew deklaruje cynicznie, że to nie armia rosyjska, ale "rosyjskie siły pokojowe" dokonały bezwzględnego napadu na Gruzję. I dalej prezydent Rosji ogłasza światu, iż nie jest to agresja na suwerenne państwo, ale "…wymuszenie na Gruzji pokoju".
Lech Kaczyński przejdzie do historii nie tylko jako konsekwentny obrońca polskiej racji stanu. Inicjatywa i decyzja polskiego prezydenta były bezprecedensowe. Oto na pokładzie polskiego samolotu wojskowego z biało-czerwonymi znakami i napisem "Rzeczpospolita Polska" znaleźli się przywódcy pięciu państw europejskich, niegdyś podbitych przez Rosję. Lot do Tbilisi na ratunek Gruzji to była nie tylko racja stanu Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii. To była również europejska racja stanu i ratowanie honoru Unii Europejskiej. Bo przecież prezydent Francji i inni politycy UE polecieli już do Moskwy, aby na Kremlu z pokorą wysłuchać Putina i Miedwiediewa. Natychmiastowa, roztropna i odważna decyzja Kaczyńskiego zatrzymała spadochroniarzy i kolumny rosyjskich czołgów posuwających się na Tbilisi. Historia odpowie kiedyś, na ile determinacja Kaczyńskiego oraz pozostałych przywódców wpłynęła na twarde, zdecydowane stanowisko USA. Amerykanie, a zwłaszcza prezydent G.W. Bush, sekretarz stanu pani Rice oraz kandydat na prezydenta McCain, powtórzyli słowa Kaczyńskiego. Pani sekretarz Rice przyleciała po tygodniu do Tbilisi, a Ameryka stanęła w obronie wolności.
Moskiewska propaganda w ślad za Putinem i Miedwiediewem oczernia perfidnie nie tylko Gruzinów, ale także Polaków i prezydenta Rzeczypospolitej. Lech Kaczyński został w rosyjskich mediach kilkakrotnie nazwany "politycznym awanturnikiem". To duży komplement, zważywszy, że niegdyś dokładnie tak samo (!) określony był przez bolszewicką propagandę Marszałek Piłsudski oraz generał Anders. Zastanawiające są natomiast rosyjskie pochwały pod adresem premiera Tuska. Rosyjskie media podkreślają, iż na tle polityki wobec Rosji i Gruzji doszło w Warszawie do konfliktu. Dziennik "Wriemja Nowostiej" pisze dosłownie: "Lech Kaczyński natychmiast poparł Tbilisi, ale rząd premiera Tuska dał odpór antyrosyjskim eskapadom szefa państwa". Natomiast według osławionego dziennika "Izwiestia": "Donald Tusk dał do zrozumienia, iż Polska chce zachować normalne relacje z Rosją. Ostatni skandal jest bezprecedensowy dla Polski. Czas, by społeczność międzynarodowa zastanowiła się, z kim w polskim kierownictwie należy się kontaktować". To przede wszystkim Polacy zaczynają się zastanawiać, trochę po niewczasie, nad osobą premiera. Zastanawiająca dla wielu była nieobecność Donalda Tuska przed Grobem Nieznanego Żołnierza 15 sierpnia – w dzień Wojska Polskiego, w rocznicę wiekopomnego zwycięstwa Rzeczypospolitej w obronie przed Rosją.
Czyżby Tusk lękał się pogróżek adresowanych z Kremla do Polaków? Bo oto następca osławionego Mołotowa – obecny minister spraw zagranicznych Rosji Ławrow, grozi nam sankcjami i odwołuje wizytę w Warszawie. Użyciem brutalnej siły straszy Polskę generał Nogowicyn (zastępca szefa sztabu generalnego): "Polska sama robi z siebie cel ataku naszych głowic atomowych". To jest ważne memento dla Polaków, bo przypomina, że nadal mamy do czynienia z groźnym i tradycyjnie nieubłaganym wrogiem. Warto przypomnieć, że według badań rosyjskich (!) aż 83 proc. współczesnych Rosjan uznaje Stalina za największego przywódcę Rosji w całej jej historii. Monumentalny sarkofag i pomnik tego mordercy milionów ludzi znajduje się w najbardziej prestiżowym, honorowym miejscu Moskwy – na placu Czerwonym pod murami Kremla. Temu zbrodniarzowi oddają hołd nie tylko czołowi politycy Rosji, generałowie i wojskowi, ale miliony (!) zwykłych Rosjan, w tym młodzież, żołnierze, studenci. Tak dzisiejsza Rosja nawiązuje do swych najgorszych tradycji. Na naszych oczach, przy naiwności i egoizmie UE, powstaje neoimperium zła.
Józef Szaniawski

 


 

 

15 sierpnia 2008 r.

pada niemiłosiernie! – rozpędziło festyn "bezalkoholowy" dokumetnie – mamy to czytać dosłownie, że Matka Boża powtarzając cud nad Bugiem nie chciała takich zachowań?

 


 

 

15 sierpnia 2008 r.

Pani Maria Bronisława Opłacińska-Gajewska obchodzi dzisiaj 100 rocznicę urodzin.

Prosiła by w kościele parafialnym pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Brańszczyku dziękować Bogu za ten cud życia, prosiła by modlić się o potrzebne łaski i opiekę Matki Bożej nad naszą parafią, nad Ks. Proboszczem, nad Księżmi którzy pracują w naszej parafii . Msza św. bedzie odprawiona dzisiaj na sumie o g. 12.00.

Pani Marii – Bronisławie życzymy wielkich duchowych przeżyć w tym wielkim Dniu i ciągle odczuwanej miłości Jezusa i Maryi. Niech Pan Bóg błogosławi

 


 

 

 

 

 

 

Wniebowzięcie NMP, Pietro Perugino, Galleria degli Uffizi, Florencja

 

….w sierpniu każdy kwiat woła – zanieś mnie do kościoła!..

Program  nabożeństw

ku czci Wniebowzięcia NMP
w czasie odpustu w Brańszczyku
14 – 15 sierpnia 2008 r.
 
Wigilia Uroczystości 14.08.
 
g. 19.00 – Droga Krzyżowa na cmentarz grzebalny i modlitwy za żołnierzy i bliskich z naszych rodzin poległych w obronie Ojczyzny, złożenie kwiatów, zapalenie zniczy na mogiłach ( potrzebne znicze i świece)
 
g. 20.00 – Msza św. na cmentarzu grzebalnym przed kaplicą ( tło historyczne wydarzeń z 1920 r. przedstawi p. Krzysztof Wawrzyńczak, dyrektor PSP im Papieża Jana Pawła II w Nowych Budach). Po Mszy św. nawiedzenie grobów naszych bliskich, modlitwa, powrót przed kaplicę
 
g. 21.00 Apel Jasnogórski, w drodze powrotnej przy zapalonych świecach odmówimy różaniec – część chwalebną
 
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15.08.
 
g.  8.30 Msza św. z kazaniem
 
g.   9.40 Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP
 
g. 10.00 Msza św. dla rodzin osieroconych przez wojny i zawieruchy dziejowe
 
g. 12.00 suma odpustowa ku czci Wniebowzięcia NMP, poświęcenie ziół i kwiatów, owoców i zbóż, procesja eucharystyczna
 
g. 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia, Różaniec – tajemnice światła
 
g. 16.00 Msza św. dla młodzieży, zakończenie odpustu
 


pragniemy sporządzić Księgę poległych w obronie Ojczyzny z terenu parafii i gminy Brańszczyk w XX wieku. Prosimy o zebranie informacji na ten temat kto z naszych bliskich oddał życie, został zamordowany, zginął na wojnie, w obozach koncentracyjnych czy łagrach, brał udział w powstaniach. Dane podstawowe – możliwe do osiągnięcia jak np. imię i nazwisko, pseudonim, datę urodzenia, datę śmierci, okoliczności śmierci, miejsce pochówku, proszę napisać na kartce i włożyć do specjalnej „Urny Pamięci” która stoi w naszym parafialnym kościele przy ołtarzu ukrzyżowania. Za te wszystkie osoby modlić się będziemy na cmentarzu grzebalnym 14 sierpnia a w Uroczystość Wniebowzięcia NMP o g. 10.00 modlić się będziemy za członków rodzin osieroconych przez wojny i zawieruchy dziejowe

 


 

 

Posługi sakramentalne i duszpasterskie w sierpniu:
Chrzty

1. Aleksandra Kurak, ur. 31 marca 2008 r. w Wyszkowie, córka Grzegorza Kurak i Ewy z domu Świderek, ochrzczona  2 sierpnia 2008 r.

2. Nina Szczesna, ur. 30 stycznia 2008 r. w Wyszkowie, córka Tomasza Szczesnego i Magdaleny z domu Durka, ochrzczona 3 sierpnia 2008 r.

3. Karina Wiśniewska, ur. 20 czerwca 2008 r. w Wyszkowie, córka Łukasza Wiśniewskiego i Sylwii z domu Szymanik, ochrzczona 3 sierpnia 2008 r.

4. Nikola Rosińska, ur. 22 stycznia 2008 r. w Wyszkowie, córka Mariusza Rosińskiego i Katarzyny z domu Ponichtera, ochrzcona 10 sierpnia 2008 r.

5. Jakub Bralewski, ur. 20 listopada 2006 r. w Wyszkowie, syn Adama Bralewskiego i Marii Kurowskiej, ochrzczony 23 sierpnia 2008 r.

6. Tomasz Modzelan, ur. 10 czerwca 2008 r. w Wyszkowie, syn Mariusza Modzelan i Anny z domu Brzózka, ochrzczony 31 sierpnia 2008 r.

7. Milena Jechna, ur. 04 lipca 2008 r. w Wyszkowie, córka Piotra Jechny i Sylwii z domu Janus, ochrzczona 31 sierpnia 2008 r.

8. Maria Dąbrowska, ur. 06 czerwca 2008 r. w Wyszkowie, córka Michała Dąbrowskiego i Magdaleny z domu Pałubińskiej, ochrzczona 31 sierpnia 2008 r.

 

śluby

1. Marcin Szymanik i Justyna Potęga – 2 sierpnia 2008 r.

2. Przemysław Kurowski i Katarzyna Jechna – 10 sierpnia 2008 r.

3. Arkadiusz Rak i Katarzyna Podpora – 10 sierpnia 2008 r.

4. Rafał Perzyna i Beata Wiśniewska – 16 sierpnia 2008 r.

5. Piotr Ślubowski i Anna Ostrowska – 16 sierpnia 2008 r.

6. Marcin Bryk i Marta Kulesza – 30 sierpnia 2008 r.

7. Edward Kaczor i Stanisława Ragajsin – 30 sierpnia 2008 r.

Szczęść Boże Młodym Parom !

 

pogrzeby

1. + Wacław Wyszyński  lat 80, Turzyn 7,   zmarł 03 sierpnia 2008 r.; pogrzeb w kościele 4 sierpnia  2008 r. o g. 18.00

2. + Janina Zajączkowska, lat 94, zmarła 08.08.2008 r., pogrzeb w kościele 11 sierpnia 2008 r. o g. 14.00

3. + Wiesław Stoszewski, lat 39, zginął w wypadku samochodowym na wiadukcie w Turzynie, zmarł w szpitalu 14 sierpnia br.;  pogrzeb w niedzielę 17 sierpnia o g. 17.00

4. Marianna Bordon lat 79, zmarła 18 sierpnia 2008 r.; pogrzeb z domu w Trzciance 230 w środę 20 sierpnia 2008 r. o g. 10.00

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie ….

 

w gronie przyjaciół i wspólnot modlitewnych prosimy o modlitewne wsparcie:
dla Mateusza ( 43 lata) z Warszawy – który odszedł do Pana w trudnych dla siebie warunkach pracując dla najbliższych, ogarniamy wpółczuciem i modlitwą pogążone w bólu jego żonę i córkę;

dla 7 letniego Czarka z Wyszkowa – który utonął podczas wakacji w Egipcie; ogarniamy wpółczuciem i modlitwą pogążonych w bólu jego rodziców i brata.

Panie…..miej miłosierdzie dla nas i świata całego……


 

19 mladifest 1-6.08.2008 r. Medugorje
nasza młodzież coraz śmielej wyrusza w świat doświadczyć wspólnoty wiary. Dostaliśmy pozdrowienia i zdjecia od uczestników 19 Światowego Festiwalu Młodych Medugorje 2008 r. Zapraszamy do galerii

 


 

 

Apel Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Policji inspektora Igora Parfieniuka – do kierowców" 

25 lipca nieodmiennie kojarzy się ze Świętym Krzysztofem, patronem kierowców. Tradycyjnie w tym dniu bierzemy udział w święceniu naszych pojazdów, gorliwie prosząc Patrona o szczęście w podróży, pewną rękę i błogosławieństwo na czas jazdy.

Jest to również dzień, w którym winniśmy postawić sobie pytania: "czy jestem dobrym kierowcą, czy jeżdżę bezpiecznie, czy można na mnie polegać, czy dostatecznie dbam o życie własne i innych?"

Każdy z nas jest uczestnikiem ruchu drogowego i jako kierowcy lub piesi bierzemy udział w jego tworzeniu. Mamy wpływ na jego przebieg i rozwój wydarzeń, których echem niestety są także wypadki drogowe. To w znacznej mierze od nas zależy, czy bezpiecznie dotrzemy do celu podróży. Sami przekładamy naszą rozwagę, odpowiedzialność, koncentrację i wyobraźnię na bezpieczne zachowanie na drodze.

Świadome narażanie zdrowia i życia własnego i innych jest grzechem przeciw piątemu przykazaniu – nie zabijaj! Jednak co 10 minut ktoś zostaje zabity lub ranny w tragicznym w skutkach zdarzeniu drogowym!

Nie możemy godzić się na to! Nie możemy nie dostrzegać zagrożeń lub, co gorzej, bagatelizować ich. Nie próbujmy więc oszukiwać samych siebie, że za wypadki drogowe odpowiada jedynie zły stan polskich dróg, warunki atmosferyczne lub po prostu splot zdarzeń, który ludzie nazywają pechem. Musimy zdać sobie sprawę, że często największe zagrożenie drzemie w nas samych. Nadmierna i niedostosowana do warunków prędkość, jazda po alkoholu, nie zapinanie pasów bezpieczeństwa, zmęczenie, nieuprzejmość, często nawet agresja, utrata poczucia odpowiedzialności i – zdarza się – rozmyślne łamanie przepisów kodeksu drogowego – to czynniki, które mnożą tragedie na drogach.

Apelujemy dziś więc o zachowanie ostrożności na drodze. Zauważajmy tych, którzy towarzyszą nam podczas podróży. Każdą osobę z jej życiem, z jej problemami i z jej pragnieniem szczęśliwego dotarcia do celu. Taka postawa nas wyróżni, a dzięki niej będziemy mogli liczyć na opiekę Św. Krzysztofa. Nasza podróż okaże się bezpieczna i jadąc nie szybciej niż nasz Anioł Stróż potrafi latać, zawsze szczęśliwie wrócimy do domu.

W imieniu własnym, jak i wszystkich policjantów i pracowników Mazowieckiego Garnizonu Policji jeszcze raz apeluję i proszę o poszanowanie życia swego i innych uczestników ruchu drogowego, albowiem jest ono największą wartością, jest darem, który każdy z nas otrzymuje tylko raz.
                           
insp. Igor Parfieniuk